BIK pracuje nad usługą Credit Freeze. Będziesz mógł dać bankom sygnał "nie chcę żadnych kredytów"

Jak ujawnił Mariusz Cholewa, prezes Biura Informacji Kredytowej, od kilku miesięcy na linii BIK - instytucje finansowe trwają uzgodnienia nad usługą Credit Freeze. Ma ona uchronić m.in. przed próbami wyłudzeń kredytów na nasz rachunek.

Credit Freeze pozwoli zablokować możliwość zaciągnięcia pożyczki w banku, SKOK-u czy niektórych firmach pożyczkowych. System będzie bardzo prosty - jeśli do instytucji finansowej trafi wniosek kredytowy na Twoje dane, pracownik otrzyma alert, że nie chcesz żadnych kredytów czy pożyczek. Może to oznaczać, że doszło do kradzieży tożsamości i ktoś próbuje wyłudzić pożyczkę na jego nazwisko.

Credit Freeze będzie miało jednak pewną poważną lukę. Otóż BIK wymienia się informacjami ze wszystkimi bankami i SKOK-ami, ale już nie z firmami pożyczkowymi. Co prawda współpracuje już z 37 największymi podmiotami z tego sektora w Polsce, i ta liczba stale rośnie, niemniej będzie istniało grono mniejszych firm pożyczkowych (tak naprawdę nie ma żadnego rejestru takich podmiotów), gdzie będzie można otrzymać pożyczkę pomimo blokady Credit Freeze.

BIK sygnalizuje jeszcze jedno, prozaiczne zagrożenie. Niektórzy klienci nie mają świadomości, że kupując np. telewizor na raty też zaciągają kredyt w banku współpracującym ze sklepem. Nie otrzymają go, jeśli skorzystają z Credit Freeze. Oczywiście, blokadę będzie można cofnąć. Niemniej korzystając z tej usługi trzeba będzie znać konsekwencje założenia tamy na własne wnioski kredytowe.

Prezes BIK orientacyjnie szacuje, że Credit Freeze mogłoby wystartować za rok. Zobaczymy jak w praktyce będzie wyglądał system - np. jak technicznie będzie można założyć blokadę na kredyty (czy także w bankach, czy tylko poprzez konto w BIK). Ciekawe też, czy klienci, którzy skorzystają z Credit Freeze, dalej będą dostawali telefony z bankowych call-center namawiające do zaciągnięcia promocyjnej pożyczki czy skorzystania z oferty karty kredytowej.

Oblężenie BIK po wycieku z bazy PESEL

Po informacjach o rzekomym (bo ponoć wcale go nie było) wycieku danych z bazy PESEL strona internetowa Biura Informacji Kredytowej przeżywała oblężenie. Ludzie sprawdzali swoje konta w obawie o to, że ktoś zaciągnął pożyczki posługując się ich danymi. Także masowo je zakładali, by aktywować usługę SMS-owych lub e-mailowych alertów w razie próby wyłudzenia pożyczki (tym bardziej, że przez rok taka usługa jest darmowa).