Rząd straci 1,6 mld złotych? KE: podatek od hipermarketów to niedozwolona pomoc publiczna

Rafał Hirsch
Komisja Europejska oficjalnie rozpoczęła postępowanie przeciwko Polsce w sprawie podatku od sprzedaży detalicznej. Bruksela wzywa polski rząd do natychmiastowego zawieszenia ustawy.

Wprowadzony niedawno podatek od sprzedaży detalicznej (zwany potocznie podatkiem od hipermarketów) łamie unijny zakaz pomocy publicznej. W tym przypadku pomoc ta polega na tym, że większe sieci handlowe płacą podatek wyższy, a mniejsze - niższy.

"Ten sposób różnicowania podmiotów gospodarczych jest tak samo niezgodny z prawem, jak ten na Węgrzech zakwestionowany w lipcu - powiedział urzędnik w Komisji Europejskiej w rozmowie z radiem RMF FM.

O problemach z podatkiem handlowym jako pierwsza poinformowała Rzeczpospolita. Teraz KE wszczęła oficjalnie postępowanie w tej sprawie. Bruksela wzywa polski rząd do zawieszenia podatku aż do czasu zakończenia postępowania.

Uzależnienie wielkości podatku od tego jaki obrót uzyskuje dany sklep jest niezgodne z zasadami obowiązującymi w Unii Europejskiej.

Co ważne: samej idei podatku Komisja nie kwestionuje, chodzi tylko o to, że w ustawie są różne stawki podatkowe dla różnych podmiotów.

Co może zrobić Polska?

Dokładnie taki sam problem wystąpił kilka lat temu na Węgrzech. Tam problem rozwiązano zmieniając ustawę – rząd Orbana wycofał się z uzależniania podatku od wielkości obrotu i wprowadził stawkę jednolitą dla wszystkich.

Polska po otrzymaniu oficjalnego sprzeciwu Komisji Europejskiej będzie mogła zrobić to samo. Ale można też próbować przegłosować i unieważnić stanowisko Brukseli. Do tego potrzebne jest jednak jednomyślne stanowisko wszystkich państw Unii w tej sprawie. W tym przypadku jest to bardzo mało prawdopodobne.

Jeśli Polska nie obali stanowiska KE i nie zmieni prawa, wtedy będzie musiała wyrównać straty finansowe tym, którzy płacą podatek według wyższej stawki, albo nakazać dopłatę podatku tym, którzy go płacą według niższej stawki.

Niewygodne konsekwencje

Sprawa dla polskiego rządu jest niewygodna. Jeśli podatek zostanie ujednolicony na niższym poziomie, wtedy spadną wpływy do budżetu. Jeśli zostanie ujednolicony na wyższym poziomie, wtedy będzie to oznaczać podwyżkę podatku dla najmniejszych sklepów, co będzie ryzykowne politycznie.

Z pewnością będzie to też wtedy zupełnie coś innego od obiecywanego przez PiS w kampanii wyborczej opodatkowania dużych zagranicznych sieci handlowych.

Podatek handlowy obowiązuje od 1 września i ma dwie stawki – 0,8 proc. przychodu sieci, jeśli jest on poniżej 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej tego progu. Przychody poniżej 17 mln zł miesięcznie to kwota wolna od podatku.

W 2017 roku dochód budżetowy z podatku miał wynieść 1,6 mld zł. Ewentualny brak tych pieniędzy może być sporym wyzwaniem dla rządu Prawa i Sprawiedliwości.