Mieszkania powstaną nawet bez pomocy państwa. Problemem będzie tylko ich dostępność

Do 2030 r. liczba mieszkań przypadających na tysiąc mieszkańców powinna osiągnąć unijną średnią. Oznacza to wzrost z 363 do 435 mieszkań na tysiąc osób - czytamy w założeniach przyjętego we wtorek przez rząd Narodowego Programu Mieszkaniowego. Co to dokładnie oznacza?

 

Aby zrealizować ten cel, w ciągu 15 lat należałoby wybudować dodatkowe 72 mieszkania na każde 1000 mieszkańców Polski. Czyli, w liczbach bezwzględnych, oddać do użytkowania 2,76 mln lokali w ciągu 15 lat. Daje to w przybliżeniu 184 tys. mieszkań rocznie.

Potrzebne jest tu jednak ważne zastrzeżenie. Aż 2,76 mln mieszkań będzie niezbędne tylko przy założeniu, że do 2030 r. liczba ludności Polski nie zmieni się. Tymczasem demografowie mają na ten temat zupełnie inne zdanie. Zgodnie z prognozą GUS, w 2030 r. Polska nie będzie już zaludniona tak licznie jak obecnie. Liczba mieszkańców ma zmniejszyć się z obecnych 38,44 mln osób (stan na koniec 2015 r.) do 37,19 mln osób. Skorygujmy więc te rachunki. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, to do osiągnięcia poziomu 435 mieszkań na 1000 osób wystarczy zbudować dodatkowe 2,23 mln mieszkań. A to, podzielone na 15 lat, daje niecałe 149 tys. rocznie.

Spójrzmy teraz na statystyki GUS. Wynika z nich, że w 2015 r. oddano do użytku 147,7 tys. mieszkań. Wystarczy więc, by deweloperzy i indywidualni inwestorzy budowali tyle co obecnie, by plan dobicia do unijnej średniej zrealizował się sam, bez rządowej pomocy. Czy to realne? Wiele wskazuje, że przynajmniej w najbliższych latach komercyjni inwestorzy będą budowali nawet więcej. W pierwszym półroczu tego roku zakończyła się budowa ponad 73 tys. mieszkań, czyli o 15,1 proc, więcej niż przed rokiem. Jeszcze lepiej prezentują się liczby wydanych pozwoleń na budowę i zgłoszeń inwestycji, które takiego pozwolenia nie wymagają. To czytelny sygnał, że w kolejnych latach ten rynek powinien dalej rosnąć.

Osiągnięcie zaplanowanego wzrostu liczby mieszkań nie powinno być trudne. Znacznie więcej wysiłku będzie trzeba, by zrealizować inny zapisany w programie cel, czyli zwiększenie dostępu do mieszkań dla osób o średnich i niskich dochodach. Dziś budownictwo mieszkaniowe rozwija się dobrze, ale jest to niemal wyłącznie budownictwo komercyjne. Za ubiegłoroczny wynik na poziomie 147,7 tys. nowych lokali w 54,0 proc. odpowiadają inwestorzy indywidualni, a w 42,3 proc. deweloperzy. Są to więc mieszkania albo na własny użytek, albo takie, które trafiają na rynek, ale w rynkowych cenach. Na wszystkie pozostałe formy budownictwa (spółdzielcze, komunalne, zakładowe, czynszowe), adresowane także do osób o mniej zasobnych portfelach, przypadło zaledwie 3,7 proc. tej liczby. I to jego powiększenie, a nie sam wzrost liczby mieszkań w Polsce, będzie miarą ewentualnego sukcesu rządowego programu.