Ubezpieczasz auto? Agenci mogą manipulować twoimi danymi

By osiągnąć niższe stawki ubezpieczeń OC, część agentów podaje ubezpieczycielom nieprawdziwe informacje. Może się to skończyć koniecznością dopłaty składki, a w skrajnych sytuacjach nawet próby odmowy wypłaty odszkodowania.

Ceny samochodowych OC rosną bardzo dynamicznie. Z danych porównywarki Superpolisa.pl wynika, że w skrajnych przypadkach stawki w ostatnim roku wzrosły ponad dwukrotnie, częste są podwyżki o kilkadziesiąt procent.

To efekt głównie nienaturalnie niskich stawek OC, które – wobec agresywnej konkurencji – proponowali do tej pory ubezpieczyciele. Segment ten znalazł się na granicy opłacalności, w pierwszym półroczu bieżącego roku strata techniczna towarzystw z ubezpieczeń OC przekroczyła 606 mln zł.

Niższe, zmanipulowane stawki

Część pośredników ubezpieczeniowych znalazła sposób na horrendalne podwyżki OC. Z informacji Biura Rzecznika Finansowego wynika, że w ostatnim czasie coraz częściej pośrednicy ubezpieczeniowi skarżą się na nieuczciwych kolegów, którzy by zaproponować klientom niższą składkę, manipulują ich danymi. We wnioskach o ubezpieczenie podają nieprawdziwe informacje. Wyraźną obniżkę stawki można np. osiągnąć poprzez zmianę kodu pocztowego miejsca ubezpieczonego, przeznaczenia samochodu, pojemności silnika czy zmniejszenie liczby szkód.

Sprawa może zakończyć się w sądzie

Biuro Rzecznika Finansowego przestrzega, że tego rodzaju praktyki mogą po wystąpieniu szkody skończyć się konfliktem między klientem a ubezpieczycielem.
- W przypadku OC ubezpieczyciel może żądać dopłaty składki. W przypadku AC również konsekwencją może być dopłata, a w skrajnych sytuacjach nawet próby odmowy wypłaty odszkodowania – wyjaśnia Biuro Rzecznika Finansowego.
Wynika to z prostej zasady: informacje do systemu wprowadza pośrednik, jednak wniosek o ubezpieczenie podpisuje klient. Tym samym potwierdza on prawdziwość podanych danych.

Jak wyjaśnia Bartłomiej Chmielowiec, ekspert w Biurze Rzecznika Finansowego, w razie podejrzenia podania fałszywych informacji, klient jest postawiony w bardzo trudnej sytuacji. Musiałby wykazać, że to agent celowo albo na skutek błędu wprowadził złe dane. - Wtedy zakład ubezpieczeń, który ponosi odpowiedzialność za działania agenta, nie mógłby wyciągać konsekwencji wobec klienta. W wielu wypadkach będzie to jednak trudne – mówi Chmielowiec.

Szanse klienta rosną, jeśli wykaże, że zakład ubezpieczeń miał wszystkie dane z dokumentów i ich nieprawdziwość to ewidentny błąd pośrednika. Tak powinno być na przykład wówczas, kiedy ubezpieczyciel będzie dysponował skanem dowodu rejestracyjnego. Bartłomiej Chmielowiec podaje przykład: jeśli we wniosku podano, że autobus jest stosowany tylko do użytku prywatnego, ubezpieczyciel nie powinien go zaakceptować. W przeciwnym razie powinien w pełni ponosić odpowiedzialność za działania swoje lub agenta.

W praktyce takie sprawy kończą się najczęściej sporem i koniecznością podjęcia interwencji przez Rzecznika Finansowego, a nawet w sądzie.

Warto być ostrożnym

Biura Rzecznika Finansowego radzi wobec tego, by przed popisaniem umowy sprawdzić zgodność danych z rzeczywistością.

- Jeśli u większości dostaliśmy cenę na poziomie 1000 zł, a u jednego np. 500 zł, to warto sprawdzić, czy po prostu znaleźliśmy dobrą ofertę, czy też taką stawkę agent osiągnął przez manipulowanie naszymi danymi – radzi Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego wBiurze Rzecznika Finansowego.