Tyrowicz z NBP: W Polsce nie ma rynku pracownika

Bardzo ciekawego wywiadu na temat sytuacji na rynku pracy w Polsce udzieliła ostatnio dr hab. Joanna Tyrowicz, z Instytutu Ekonomicznego Narodowego Banku Polskiego. Jej zdaniem, mimo powszechnie panującej opinii, w Polsce nie ma rynku pracownika, a szukanie pracy to doświadczenie traumatyczne.

W wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej, Tyrowicz odpowiadając na pytanie, czy zgadza się z opinią, że w związku z rekordowo niskim bezrobociem (w listopadzie wyniosło 8,2 proc. i było najniższe od 25 lat) i zgłaszanymi przez pracodawców problemami w znalezieniu pracowników, w naszym kraju mamy rynek pracownika, odpowiada: Patrząc na obecną, niską dynamikę wzrostu wynagrodzeń - nie.

- Co prawda od roku wszyscy mówią, że bezrobocie w Polsce jest tak niskie, że mamy w Polsce rynek pracownika, ale tego nie widać w innych danych. Poza tym, stopa bezrobocia spada nie dlatego, że coraz więcej osób znajduje pracę, ale dlatego, że coraz mniej ludzi ją traci i coraz mniej osób wchodzi na rynek pracy. Na rynku pracy obserwujemy coraz mniej przepływów, co oznacza, że coraz rzadziej pracownicy przechodzą z firmy do firmy - mówi ekspertka NBP.

Dzieje się tak dlatego, "bo gospodarka przyjmuje w pewnym stopniu formę przetrwalnikową - ani pracownicy nie chcą zmian, ani pracodawcy. To powoduje spadek wskaźników mówiących o dynamice rynku pracy. Czy więc rynek jest rynkiem pracownika? Gdyby ludzie w to wierzyli, to zmienialiby pracę, a tego nie robią. Nie robią tego ponieważ widzą, co się dzieje w ich firmach, u konkurencji, w zamówieniach."

Dynamiczny wzrost najniższych wynagrodzeń

Tyrowicz podkreśla jednocześnie, że podstawowe wskaźniki rynku pracy takie jak, stopa bezrobocia, wysokie zatrudnienie, czy duża liczba pracujących przy relatywnie stabilnym wzroście wynagrodzeń, są bardzo dobre. Zwraca też uwagę, że ów wzrost wynagrodzeń tak naprawdę widoczny jest w przypadku tych najniższych.

- "Dziś w Polsce naprawdę widoczny jest dynamiczny wzrost wynagrodzeń najniższych, pchanych w górę w ciągu ostatnich lat przez systematycznie podnoszoną płacę minimalną. W tej chwili otrzymuje ją ok. 15 proc. Polaków. W pozostałej części rozkładu płac podwyżki są rzadkie. Przeciętnie Polak dostaje podwyżkę raz na cztery lata. Systematyczne podwyżki otrzymują najczęściej pracownicy z firm międzynarodowych, bowiem tam standardy korporacyjne przewidują systematyczny wzrost funduszu płac. Polski przedsiębiorca raz daje podwyżkę, raz nie - w zależności od tego, czy np. przeczyta w gazetach, że wszyscy podnoszą wynagrodzenia, czy nie." - dodaje.

500+ a aktywność zawodowa i "bardzo niesprawny rynek pracy"

Joanna Tyrowicz ustosunkowuje się także do mocno dyskutowanego w Polsce problemu wpływu programu 500+ na aktywność zawodową. Jej zdaniem wg badań opartych na modelu tzw. mikrosymulacyjnym, (czyli takim, w którym wiemy ile gospodarstwo domowych zarabia, jaki jest jego skład itp. i jak może zareagować na zmianę) rzeczywiście "podaż pracy, czyli liczba osób, które chcą pracować, w wyniku tej reformy się zmniejsza o ok. 200-300 tys. osób. Ale jak każda analiza, którą wykonujemy, ma swoje plusy, ale także minusy - nie jest w stanie wziąć pod uwagę całej złożonej rzeczywistości. Zatem prawdopodobna skala dostosowania rynku pracy będzie mniejsza." 

Dlaczego? Bo zdaniem ekspertki NBP "dane mówią, że szukanie pracy w Polsce to doświadczenie traumatyczne. Przeciętnie osoba, która szuka pracy, znajduje ją po okresie około 10 miesięcy. Ten wskaźnik nie obniża się od trzech lat, mimo że przez ten czas cały czas maleje bezrobocie. Mamy bardzo niesprawny rynek pracy. Więc jeśli ktoś ma za sobą traumę poszukiwania pracy i w końcu ją znajduje, to wcale nie musi rezygnować z niej po otrzymaniu 500 zł na dziecko. Tym bardziej, gdy nie ma pewności, że pieniądze te są dane na zawsze. Tego aspektu nie jesteśmy w stanie uwzględnić w modelu mikrosymulacyjnym, dlatego w pewnym stopniu przeszacowuje on skalę dostosowania. Pamiętajmy też, że pracy szuka się trudniej na rynkach peryferyjnych - nie w dużych miastach - gdzie skupiona jest większa dzietność i program 500+ odgrywa większą rolę.

 Zobacz także WIDEO: Wyż demograficzny zdecydował się na macierzyństwo? W 2016 roku przybyło nam dzieci

Więcej o:
Komentarze (117)
Tyrowicz z NBP: W Polsce nie ma rynku pracownika
Zaloguj się
  • krosno_plete

    Oceniono 39 razy 29

    Prawda jest taka, że problem z pracownikami mają "pracodawcy" i branże, które nie dbały o pracowników.
    Handel, Gastronomia. I powoli do tej grupy należy zacząć zaliczać pracowników biurowych i fizycznych. Widać n.p to po m.st. Warszawa w którym mieszkam. Przyczyny dwie. Emigracja zarobkowa, mniejsza ilość osób wchodzących na rynek pracy.
    Nikt mi nie sprzeda kłamstw w stylu BCC czy Lewiatana, że to wina pracowników.
    To wina kolejnych beznadziejnych polityków od 89 roku i po części wasza drodzy pracodawcy.
    Kult pracy. Szacunek do pracy. Szacunek do ludzi. To nie w Polsce. Nadal rządzi mentalność typu "homo sovieticus".

  • elenem

    Oceniono 24 razy 24

    Bezrobocie niby spada... bo ludzie wyjechali zagranice, przeszli na emeryture badz rente, albo pracuja na terenach przygranicznych np w Niemczech lub Czechach. Niedługo w Polsce zostana sami Ukraińcy i ci, ktorzy z roznych powodów nie moga wyjechac z kraju. Wychodzi na to ze szanowni posłowie w końcu będa musieli sami zakasać rękawy i pracować. Towarzystwo wzajemnej adoracji.

  • thomasseyr

    Oceniono 19 razy 19

    Wreszcie ktoś napisał jak naprawdę to wszystko wygląda. Tylko dlaczego tak późno?? Przecież sytuacja ta utrzymuje się od dobrych paru lat. Tymi statystykami to te paniusie i "menedżerzy" z Manpower, tudzież Work Service, mogą sobie podetrzeć d... W ogóle nie odzwierciedlają sytuacji na rynku pracy. Powiem więcej, to nie tylko rynek wyzysku, ale również rynek uwsteczniający, uniemożliwiający usamodzielnienie się. Np. wynajęcie mieszkania kosztuje mniej więcej 1000 zł + media, a taki biznesmen proponuje 2000 - 2500 brutto. Przecież to jest wegetacja, a nie życie. Życie od pierwszego do pierwszego. Pewnie, gdyby człowiek miał jeszcze oparcie w drugiej osobie, jakoś by to ciągnął, szukając czegoś lepszego, ale samemu na dłuższą metę w pewnym momencie po prostu traci się zapał i zwyczajnie siły do jakiejś walki o swoją przyszłość. Już nie mówiąc o emeryturze, bo to w ogóle jakaś groteska, surrealizm. Każdego, dosłownie każdego dnia w pracy, musisz udowadniać polskiemu pracodawcy, że nie popełnił błędu, że się starasz (lub mówiąc bardziej dosadnie tyrasz jak wół), bo chwila słabości równa się wyrzuty, lekki mobbing psychiczny (wiele osób jest na twoje miejsce i inne tego typu pierdy). Aż wreszcie masz dość zarówno psychicznie, jak i fizycznie, składasz wypowiedzenie i szukasz innej pracy, co rzeczywiście jest traumatycznym doznaniem. Jakiś czas temu ktoś na forum gazeta.pl napisał bardzo celny post o tym, że to nie jest państwo pro obywatelskie, tylko zależy mu na wydojeniu obywatela, zmiękczeniu, podporządkowaniu. Mentalność tych ludzi się raczej jeszcze długo nie zmieni. Więc pozostaje tylko pogodzić się ze swoim losem i tak żyć lub zaryzykować emigrację. Takie są właśnie realia.

  • sh32wlodzimierz

    Oceniono 15 razy 15

    wreszcie coś prawdziwego w tej bajce o rynku pracownika, szukanie pracy w Polsce to przeważnie gehenna, zarobki poniżej godności, praca powyżej sił

  • miu_zalogowana

    Oceniono 14 razy 14

    Owszem, jest praca, ale to śmieciowa praca, po której człowiek staje sie "pracującym biedakiem". Praca w pelnym wymiarze godzin, u jednego pracodawcy, ale BEZ zabezpieczen socjalnych, z głodową pensja. Taka praca rzeczywiście lezy na ulicy. A "^^racodawcy" (choc odpowiedniejsze określenie brzmi: wyzyskiwacze) płaczą na cala Polskę, ze nie moga ludzi znalez, ze jest rynek pracownika. W pogoni za lepszym życiem MILION Ukraińców, legalnie pracujących w Polsce, skutecznie podtrzymuje dojscie plac i warunkow do poziomu gwarantującemu ludziom.. godność. Nie zamożność, nie Seszele, ale tylko godność: godziwa place za prace i ubezpieczanie na wypadek choroby czy płatny urlop. Co trzeci Polak tego nie otrzymuje od swojego "pracodawcy". To jest rynek pracownika?

  • alicja wysocka

    Oceniono 11 razy 11

    Zgadzam się z tym, że w Polsce poszukiwanie pracy to doświadczenie traumatyczne - dla tych, co nie mają znajomości.

  • maaac

    Oceniono 13 razy 11

    Moja połowica szukała pracy. Wszędzie ogłoszenia, że chętnie przyjmą. Składa papiery i.... cisza. No a ogłoszenie jak wisiało tak wisi. Praca nie wymagająca specjalnych kompetencji ale nawet ją na rozmowę nie poprosili. I tak w nie jednym miejscu. Co to znaczy? Kogo szukają? Tej przysłowiowej 20 latki z 20 letnim doświadczeniem, trzema językami i doktoratem do "wykładania chemii" na półki?

    Inna sprawa. Pracowała w jednym sklepie - polska sieciówka odzieżowa w galerii handlowej. Po 3 miesiącach przedstawiciel właściciela stwierdził, że muszą renegocjować zasady. Nowe były nie do przyjęcia - zrezygnowała z pracy. Bywamy tam w galerii tak z 2 razy na miesiąc. Co przechodzimy koło tego sklepu to inna!!! pracownica. To co jest do cholery? Na czym polega ten biznes? A jak jednemu z rodziny właścicieli żona zwracała uwagę, że rozmiarówka jest niedostosowana do lokalnego rynku - za mała - właściciel powiedział, że "nie będzie mu ustawiać zasad działania biznesu".

    IMHO tak jak wiele osób udaje tylko że szuka pracy bo zarabia całkiem nieźle na czarno tak wiele firm udaje tylko, że szuka pracownika albo co bardziej szokujące udaje tylko, że prowadzi działalność rynkową.

  • java77

    Oceniono 21 razy 11

    nie zgodze sie z tą panią.U mnie w zakladzie pracuje ok 30 osob.W ubieglym roku okolo 6-7 osob odeszlo do lepiej platnej pracy.W tym roku kilku kolegow takze zapowiada ze są w trakcie rozmow z innymi firmami i mają zamiar zmienic firmę ze wzgledu na zarobki.Cos na rynku pracy jednak drgnęło.A nasz szef nie mogąc znalezc polskich fachowcow za ta stawkę -ściąga pracowników z Ukrainy zamiast dać nam podwyżki.Dlatego ludzie odchodzą.

  • ankawwa

    Oceniono 10 razy 10

    Polak swojemu nie napłaci. W internecie jest pełno ogłoszeń za marne pieniądze 12-15zł/h. Ile to trzeba czasu spędzić w pracy by 4k na rękę dostać ? A gdzie czas dla dzieci, na odpoczynek o pasjach nie wspomnę. Kiedyś mój znajomy szukał pracy na dyrektorski stołek, oczywiście miał swój próg zarobkowy. Znalazł w 2 mieś w korpo u Anglika bo każdy polski byznesmen oferował mu pensję jak dla wyrobnika

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX