Import prądu. Coś takiego zdarzyło się Polsce dopiero drugi raz od 1989 r.

Zużywamy coraz więcej prądu i potrafimy go kupować taniej, więc nasze elektrownie ledwo potrafią sprostać wyzwaniu i konkurencji cenowej. Efekt? Polska w 2016 roku kupiła więcej energii niż sprzedała - wynika z najnowszych danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Taka sytuacja zdarzyła się dopiero drugi raz od 1989 r. Ostatnim razem miała miejsce 2 lata temu (w 2014 r.).

Polskie elektrownie wyprodukowały w 2016 roku ok. 162 terawatogodzin (TWh) energii elektrycznej, jednak zużycie energii kolejny rok z rzędu wzrosło, osiągając blisko 164 TWh. To oznacza, że ponad 1 proc. zapotrzebowania krajowych odbiorców zaspokoił import.

Dokładnie, jak podały PSE, w 2016 roku Polska wyeksportowała 2,117 TWh energii elektrycznej, a import do Polski wyniósł 4,929 TWh. Oznacza to, że ujemne saldo obrotów w wymianie handlowej wyniosło 2,812 TWh (z czego 0,8 TWh była to sprzedaż techniczna, pomagająca zrównoważyć przesył w sieci i zapobiec przeciążeniom - jej koszty są dzielone, a składają się na ten zakup PSE i niemieccy operatorzy).

Skąd kupujemy prąd?

Najwięcej energii przypłynęło do Polski ze Szwecji – 2,623 TWh, wobec 3,195 TWh w roku 2015. Sporo energii kupiliśmy także na Ukrainie - 957,4 gigawatogodzin (GWh). Trzecim najważniejszym importerem prądu do Polski były Niemcy  - 158,3 GWh. Z Niemcami mamy jednak dodatnie saldo energetycznej wymiany, właśnie tam wyeksportowaliśmy najwięcej GWh, bo aż 804,4. Drugim najważniejszym kierunkiem eksportowym były w 2016 roku Czechy, a trzecim Litwa.

Jak podaje wysokienapiecie.pl w sumie import prądu pokrył zapotrzebowanie ok. miliona rodzin. Od siebie dodamy, że nadwyżka importu nad eksportem wyniosła mniej więcej tyle, ile rocznie energii zużywać może KGHM (w 2018 roczne zużycie energii przez kombinat planowane jest na 3,2 TWh).

Taniej u sąsiadów

Najważniejszy powód niekorzystnego bilansu Polski w handlu energią to tańszy prąd dostępny u sąsiadów. W Szwecji, z którą łączy nas kabel położony na dnie Bałtyku, dostępne są ogromne ilości energii z elektrowni wodnych, do tego Szwedzi sprzedają ją prawie ze stratą, za 30 euro za megawatogodzinę (MWh). Tak samo tanio jest w Niemczech, gdzie ogromna moc farm wiatrowych i słonecznych dotowana jest przez odbiorców dopiero na etapie płacenia rachunków (w hurcie ceny są równie niskie jak w Szwecji).

W Polsce zaś średniomiesięczna cena energii w hurcie wyniosła w 2016 r. 37 euro, czyli ok. 162 zł/MWh. Nawet na Litwie, uchodzącej przez lata za kraj z najdroższym prądem, jest ostatnio taniej niż w Polsce (wskutek uruchomionego w grudniu 2015 roku energetycznego połączenia Litwy ze Szwecją).