Polska jak Francja. Rząd chce uregulowania kwestii odbierania służbowego telefonu po pracy

Polski kodeks pracy właśnie jest pisany na nowo. Minister Elżbieta Rafalska wyraziła nadzieję, że zostanie w nim rozwiązana kwestia konieczności odbierania służbowych telefonów i maili po godzinach pracy.

- Konieczność odbierania maili, telefonów od swoich przełożonych będzie na pewno problemem narastającym. Z całą pewnością komisja kodyfikacyjna, która pracuje nad nowoczesnym kodeksem pracy, szczególnie indywidualnym, powinna tym zagadnieniem się zająć - mówiła podczas konferencji minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. - Uważam, że to powinno być w jakiś sposób, może nie bardzo sztywno, rozwiązane - dodała.

Minister przyznała równocześnie, że sama jest absorbującym szefem. - Zdarza mi się o różnych przedziwnych porach dzwonić do swoich dyrektorów departamentów, o wiceministrach nie mówię, ale rozumiem, że to jest kadra kierownicza, która ma nienormowany czas pracy - mówiła do dziennikarzy.

We wrześniu Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy (KKPP) rozpoczęła prace nad nowymi kodeksami pracy: indywidualnym i zbiorowym prawem pracy. Szefem komisji został Zieleniecki. Kadencja KKPP ma trwać 18 miesięcy. W marcu 2018 r. komisja ma przedstawić projekty kodeksów.

Francja nas ubiegła

Od 1 stycznia Francuzi mogą oficjalnie nie odbierać maili ani telefonów po godzinach pracy. Szef nie może ich za to ukarać ani pociągnąć do konsekwencji.

Co więcej, nawet, jeżeli pracownik przeczyta wiadomość ze służbowym poleceniem, nie ma obowiązku go wykonać. Można więc zignorować prośbę szefa o przesłanie super ważnego raportu i nie ponieść w związku z tym żadnych konsekwencji.

Jak jest teraz?

Jak podaje PAP, według Państwowej Inspekcji Pracy, co do zasady pracownik nie ma obowiązku świadczenia pracy poza określonym w umowie o pracę wymiarem czasu pracy. Jednak zdaniem inspektorów, pracodawca może zobowiązać podwładnego do odbierania telefonu służbowego poza czasem pracy, lecz wtedy należy potraktować to jako pracę w godzinach nadliczbowych, za którą należy się czas wolny lub wynagrodzenie.

W praktyce odbieranie służbowych maili i telefonów to norma, za którą nawet nie przychodzi nam do głowy oczekiwać dodatkowej zapłaty. Powód? Osoby, dla których telefon jest podstawowym narzędziem pracy najczęściej mają go wiecznie przy sobie. Nowoczesne urządzenia o każdej porze dnia i nocy ściągają służbowe maile lub wyświetlają powiadomienia aplikacji służących do szybkiego kontaktu.

Dodatkowo coraz więcej osób pracuje zdalnie oraz w trybie dyżurowym. Oznacza to, że maila z ważną informacją wysłanego o 12.00 odczytają dopiero o 18.00, kiedy rozpoczną pracę. Teoretycznie zmiana w kodeksie pracy mogłaby uchronić ich przed ewentualnymi konsekwencjami bądź umożliwić ubieganie się o swoje prawa, jeżeli w związku z nie przeczytaniem wiadomości na czas, ponieśliby jakieś straty.