"Dywidendy z OFE powinny zasilać budżet, a nie prywatne kieszenie". Dzięki temu byłyby pieniądze na 500 plus

Grażyna Ancyparowicz, zasiadająca z rekomendacji PiS od roku w Radzie Polityki Pieniężnej, proponuje, aby dywidendy ze spółek w portfelach OFE po zapowiadanej reformie zasilały budżet państwa, a nie ?prywatne kieszenie?. Jak wynika z jej szacunków, budżet zyskałby dzięki temu 15-20 mld zł, czyli finansowanie programu 500 plus na niemal cały rok.

Pod sam koniec 2016 r. Rada Ministrów przesłała do Sejmu informacje o skutkach obowiązywania aktualnych rozwiązań emerytalnych. Znalazła się w niej także rekomendacja przekazania 25 proc. środków zgromadzonych w OFE na Fundusz Rezerwy Demograficznej, a pozostałych 75 proc. (w postaci akcji spółek, głównie polskich) do Polskiego Funduszu Rozwoju, a następnie na nasze indywidualne konta emerytalne, które byłyby zarządzane przez fundusze inwestycyjne powstałe z przekształcenia obecnych OFE.

Grażyna Ancyparowicz w poniedziałkowej rozmowie w programie "Chodzi o pieniądze" w TVP1 stwierdziła, że choć pozytywnie ocenia pomysł likwidacji OFE, to jednak wobec dalszej części pomysłu Morawieckiego jest już sceptyczna. 

- Plan jest taki, że Polski Fundusz Rozwoju ma później przekazać akcje z portfeli OFE do jakichś prywatnych spółek. Ja byłam na kilkunastu spotkaniach, gdzie była mowa na temat planowanego przez wicepremiera Morawieckiego systemu emerytalnego i widziałam, jak tam zacierają ręce wszyscy ci, którzy teraz rządzą OFE, bo oni są przekonani, że pod inną nazwą z powrotem te aktywa przejmą – komentuje Ancyparowicz. – Czyli dywidendy, które kiedyś płynęły będą z tego tytułu, będą zasilały prywatne kieszenie. Nie bardzo rozumiem, dlaczego te pieniądze miałyby być kierowane do prywatnego sektora – dodaje członkini RPP.

Gra toczy się o wysoką stawkę, bo największe OFE w swoich portfelach mają m.in. największe polskie banki i najbardziej strategiczne polskie przedsiębiorstwa, wchodzące w skład indeksu WIG20. Zdaniem Ancyparowicz, przy odpowiednim zarządzaniu te spółki mogłyby przynosić co roku wysokie dywidendy.

Problem tylko w tym, aby dywidendy nie trafiały do funduszy, ale do budżetu państwa. - Szacowałam, że gdyby zarządzać tymi dużymi spółkami, to można by zyskać do budżetu od 15 do 20 mld zł, a wtedy mamy prawie w całości sfinansowany program 500 plus - dodała Ancyparowicz. Przy obecnie zakładanych w planie Morawieckiego rozwiązaniach, do kasy państwa trafiłoby 3,5-4 mld zł.

OFE bis czy nie?

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (czyli jednego z elementów planu reformy emerytalnej) odrzuca zarzuty o tworzenie „OFE bis”. Tłumaczy, że po reformie każdy będzie miał wpływ na politykę inwestycyjną funduszy (dziś nie decydujemy w co inwestuje nasze OFE), ponadto uproszczone zostaną zasady przenoszenia swoich oszczędności między instytucjami,  a koszty obsługi obniżone.

Propozycja Grażyny Ancyparowicz może wynikać np. z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że środki w OFE są publiczne. W związku z tym dywidendy wypłacane OFE przez spółki z ich portfeli również można uznać za publiczne. Aktualnie dywidendy powiększają wartość jednostki uczestnictwa osoby odkładającej w OFE. Jednak gdyby przenosić je do budżetu państwa, a nie podwyższać o nie wartość jednostki uczestnictwa w funduszu, to odbiłoby się to na poziomie kapitału zgromadzonego w III filarze, a tym samym wypłacanej emerytury.

To stoi z kolei w opozycji do zapowiedzi wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który wielokrotnie powtarzał, że chce „oddać” te pieniądze Polakom, że mają one „zasilać prywatne oszczędności na jesień życia”. W takim samym duchu, o przekazaniu Polakom pieniędzy z OFE „już na własność, kończąc dyskusję, czy są to pieniądze prywatne czy publiczne” w programie wypowiadał się Paweł Borys.

Więcej o: