Trump znów sięga po Twittera. W jednym wpisie obraża sąsiada i zbliża USA do wojny handlowej

Donald Trump jako amerykański prezydent nadal komunikuje się ze światem tak, jak w czasie kampanii wyborczej - przez Twittera. Styl także pozostał ten sam. Po wpisie Trumpa na temat muru na granicy z Meksykiem, prezydent tego kraju zrezygnował z planowanej wizyty. A Biały Dom znów zagroził wprowadzeniem ceł na meksykańskie towary.

Temat budowy muru na granicy z Meksykiem był jednym z głównych haseł kampanii wyborczej Donalda Trumpa, który przedstawiał go jako sposób walki z nielegalną imigracją. Na swoich wystąpieniach określał imigrantów z Meksyku w bardzo obraźliwy sposób, nazywając ich mordercami i gwałcicielami. Zapowiadał też, że będzie chciał, by to Meksyk zapłacił za budowę muru.

Meksykanin czyta gazetę, tytuł na pierwszej stronie: 'Zrobił to!' - dotyczy decyzji ws. budowy muruMeksykanin czyta gazetę, tytuł na pierwszej stronie: 'Zrobił to!' - dotyczy decyzji ws. budowy muru Meksykanin czyta gazetę, tytuł na pierwszej stronie: 'Zrobił to!' - dotyczy decyzji Trumpa ws. budowy muru / fot. AP REBECCA BLACKWELL

Zaczął już wprowadzać swoje obietnice w życie  - podpisał dekret prezydencki nakazujący budowę muru. Meksykanie się wściekli, Luis Videgaray, minister spraw zagranicznych Meksyku, odwołał planowane spotkanie z Johnem Kelly’m, sekretarzem bezpieczeństwa krajowego USA. I powtórzył, że nie ma mowy, by Meksyk zapłacił za mur. – Są rzeczy, które pozostają poza negocjacjami. Tu chodzi o naszą godność i dumę – powiedział Videgaray.

W dyskusję włączył się prezydent Trump. Tak, jak lubi – czyli na Twitterze. W czwartek napisał, że jeśli Meksyk nie chce płacić za mur, to byłoby lepiej, żeby prezydent Enrique Pena Nieto nie przyjeżdżał na planowane spotkanie w USA.

Prezydent Meksyku poinformował z kolei, że odwołuje wizytę. "Dziś rano powiadomiliśmy Biały Dom, że nie wezmę udziału w zaplanowanym na najbliższy wtorek spotkaniu z prezydentem USA" - napisał Pena Nieto na Twitterze, choć Trump mówił później, że decyzja ta została podjęta wspólnie przez obie strony.

W ciągu dnia rzecznik Białego Domu Sean Spicer jeszcze bardziej zaognił i tak już napięte stosunki między krajami. Na spotkaniu z dziennikarzami oznajmił, że prezydent Donald Trump chce nałożyć na towary importowane z Meksyku 20 proc. podatek. Mógłby on dawać USA 10 miliardów dolarów rocznie i sfinansowałby budowę muru między krajami. To oświadczenie spowodowało wyraźne osłabienie meksykańskiej waluty, w którą od wielu miesięcy uderzają informacje związane z wyborami w USA. W ubiegłym roku peso było jedną z najsłabszych walut na świecie.

Notowania dolara wobec peso, zaznaczony moment osłabienia po tweetach TrumpaNotowania dolara wobec peso, zaznaczony moment osłabienia po tweetach Trumpa Notowania dolara wobec peso, zaznaczony moment osłabienia po tweetach Trumpa / źródło: investing.com

Później, po konferencji, rzecznik złagodził nieco swoją wypowiedź – zaprosił dziennikarzy do swojego biura i powiedział im, że pomysł podatku jest na wczesnym etapie i to tylko jeden z rozważanych sposobów sfinansowania muru.  

Meksyku nie stać na otwarte starcie ze Stanami Zjednoczonymi, swoim głównym partnerem handlowym. Według danych Banku Światowego, ponad 80 proc. meksykańskiego eksportu kierowane jest do USA. Ale taki pomysł mógłby uderzyć także w Amerykanów. Oba kraje są silnie powiązane gospodarczo.

- Jeśli opodatkujecie eksport z Meksyku do USA, to za różne towary, od awokado po telewizory, będziecie płacić więcej – mówił w czwartek wieczorem amerykańskim reporterom minister spraw zagranicznych Meksyku Luis Videgaray.

Ford, General Motors i Fiat Chrysler mogą mieć problem

Najmocniej podatek odczuliby zapewne producenci samochodów – Ford, General Motors i Fiat Chrysler mają w Meksyku swoje zakłady, w których auta są montowane, a następnie wysyłane do USA. Handel płynie też w drugą stronę – rynek meksykański jest drugim największym kierunkiem amerykańskiego eksportu.

Firmy wysyłające towary z Meksyku do USA korzystają na umowie handlowej NAFTA (należy też do niej Kanada).  Amerykański prezydent twierdzi jednak, że Stany Zjednoczone nie odnoszą dzięki niej zbyt wielu korzyści. "USA mają deficyt handlowy z Meksykiem na poziomie 60 mld dolarów" – napisał Trump na Twitterze. "To była jednostronna umowa od samego początku istnienia NAFTA" – dodał. Trump chce ten układ renegocjować i właśnie tego miało dotyczyć odwołane spotkanie z prezydentem Meksyku.