Skandynawom znudziło się państwo opiekuńcze? Zaskakujące plany duńskiego rządu

Duński rząd zapowiada cięcie programów socjalnych, chce obniżyć podatek dochodowy i podnieść pensje najmniej zarabiających.

Urzędnicy w Brukseli regularnie wzywają Grecję, Włochy i inne zadłużone kraje do tego, by znalazły sposoby na zmniejszenie wydatków publicznych czy zwiększenia efektywności rynków pracy. W przypadku Danii jest inaczej. Unia Europejskiej stwierdza w swoim ostatnim raporcie, że wskaźniki konkurencyjności nie generują większych wyzwań, zatrudnienie pozostaje stabilne, a zagrożenia dla stabilności finansów publicznych są niskie w krótkim, średnim i długim okresie.

Dania tnie podatki

Włochy i Grecja mają problemy, duński rząd nie – ale to on właśnie chce ciąć programy społeczne i obniżać podatki – pisze Bloomberg. Duńczycy płacą jedne z najwyższych danin na świecie.

- Chcemy promować społeczeństwo, w którym łatwiej jest wspierać siebie i swoją rodzinę, zamiast przeznaczać znaczną część swoich dochodów na finansowanie społeczeństwa – napisał w manifeście premier Lars Løkke Rasmussen.

Rasmussen nie przedstawił jeszcze szczegółowych propozycji, ale znaczna część prac nad reformą została już wykonana. Zeszłoroczny plan zakłada obniżenie górnej stawki podatku dochodowego o 5 punktów procentowych i podwyżkę pensji najmniej zarabiających o średnio 7 procent.

Jak to sfinansować? Duński rząd uważa, że najlepszym sposobem jest przyciągniecie większej liczby osób na rynek pracy. W Danii stopa bezrobocia jest bardzo niska, wynosi 3,4 procent, zatrudnianie imigrantów jest utrudnione z uwagi na zaostrzone przepisy, dlatego oczywistym rozwiązaniem jest zachęcenie do pracy większej liczby osób młodych i starszych.

Dania już wcześniej zdecydowała o podniesieniu wieku emerytalnego z 65 do 67 lat. Dziś rząd chce iść jeszcze dalej i podnieść go do 67,5 roku.

Kontrowersje

Opozycja krytykuje rządowe pomysły ograniczenia opiekuńczej roli państwa, a proponowane zmiany nazywa jedynie ideologicznymi.

Choć nie znamy szczegółów cięcia programów socjalnych, na pierwszy rzut oka rzeczywiście dziwić może pewna dwubiegunowość innych zmian zadeklarowanych przez Rasmussena. Obniżka podatków to ruch liberalny, podwyżka płacy minimalnej - socjalny. Z punktu widzenia budżetu sprawa się jednak spina. Mniejsze początkowo wpływy do budżetu z podatku dochodowego łatwo będzie Duńczykom zrekompensować wyższymi wpłatami z tytułu opodatkowania samej pracy.

Krytykom podnoszenia płacy minimalnej takie tłumaczenie jednak zapewne nie wystarczy. Już ponad dwa lata temu Biuro Kongresu ds. Budżetu w Stanach Zjednoczonych oszacowało, że podniesienie płacy minimalnej z 7,25 dolarów za godzinę do 10,10 dolarów w 2016 r. może skutkować likwidacją nawet miliona miejsc pracy i okazuje się że miało rację. Amerykańskie firmy nie wytrzymują nowych regulacji i zwalniają ludzi zastępując ich automatami – pisze PulsHR.pl.