Funt podrożał mimo rosnącej niepewności politycznej na Wyspach. I może być jeszcze droższy

Jeśli ktoś liczył, że ogłoszone wczoraj wcześniejsze wybory na Wyspach oddalą w jakiś sposób widmo Brexitu, to raczej może o tym zapomnieć. Dowodem na to może być - zaskakujące na pierwszy rzut oka - umocnienie funta.

Brytyjski funt wczoraj wystrzelił i dziś rano wobec euro wciąż był najmocniejszy w tym roku. Jeszcze bardziej umocnił się wobec (ogólnie słabszego wczoraj) amerykańskiego dolara - jest najsilniejszy od października 2016 roku.

Notowania funta wobec dolaraNotowania funta wobec dolara / Źródło: investing.com

Jeśli chodzi o kurs, który wielu Polaków może najbardziej interesować, czyli złotego, to za funta dziś rano musimy płacić najwięcej od końca lutego – 5,06 zł.

Notowania funta wobec złotegoNotowania funta wobec złotego / Źródło: investing.com

Wydawało by się, że zaskakująca zapowiedź premier Wielkiej Brytanii Theresy May o wcześniejszych wyborach zwiększa niepewność na rynkach, powinna więc osłabić brytyjską walutę. Tymczasem funt wystrzelił. Dlaczego?

Sondaże wzmacniają funta

Odpowiedź znajduje się w sondażach. Wynika z nich, że wybory z jednej strony oznaczają w tym momencie porażkę opozycyjnej Partii Pracy (według YouGov dostałaby 23 proc. głosów), a z drugiej zwiększenie przewagi konserwatystów (w badaniu YouGov 44 proc. głosów w wyborach) i umocnienie pozycji samej premier May – zarówno w kraju, jak i w jej własnej partii.

Niespodziewane wybory w Wielkiej Brytanii przekonały do funta nawet jednego z największych sceptyków. Deutsche Bank, który już w 2015 roku przewidział mocne osłabienie brytyjskiej waluty i jeszcze dwa miesiące temu prognozował, że może spaść do poziomu 1,05 dolara, teraz ogłosił, że zapowiedź premier zmienia wszystko.

Funt jeszcze bardziej zdrożeje?

Po tym komentarzu funt jeszcze bardziej się umocnił. Jak podaje Bloomberg, analityk Deutsche Banku zapowiedział, że bank zrewiduje swoje prognozy dotyczące funta w najbliższych dniach. Wymienił też kilka powodów, które sprawiają, że wcześniejsze wybory wesprą tę walutę. Jego zdaniem, umożliwiają one sprawne przeprowadzenie "czystego" Brexitu zgodnie z terminem 2019 roku, zmniejszą wpływ posłów naciskających na "twardy" Brexit, a już teraz wzmacniają pozycję negocjacyjną premier Theresy May.

Wcześniejsze wybory rozwiążą problemy premier

Pierwotnie wybory w Wielkiej Brytanii zaplanowane były na 2020 rok. Jeszcze w ubiegłym miesiącu premier wykluczyła możliwość przeprowadzenia ich wcześniej. Teraz przyznała, że dopiero niedawno doszła do wniosku, że takie rozwiązanie byłoby pożądane i ogłosiła, że odbędą się 8 czerwca. Dziś w tej sprawie odbędzie się głosowanie w Izbie Gmin.

Jeśli Izba zatwierdzi wybory oznaczać to będzie, że May nie będzie musiała się martwić o kolejne aż do 2022 roku. Spokojnie więc będzie mogła negocjować warunki okresu przejściowego już po formalnym wejściu w życie Brexitu. Łatwiej jej też będzie w ramach tych negocjacji pójść na pewne ustępstwa z Brukselą, jak na przykład te dotyczące swobodnego przepływu osób – co szczególnie powinno zainteresować pracujących na Wyspach Polaków. May już wcześniej to sugerowała, ale na takie rozwiązanie nie zgadzają się niektórzy, bardziej eurosceptyczni posłowie jej partii.

Czytaj więcej na ten temat: Wielka Brytania spuszcza z tonu. May zasugerowała utrzymanie swobodnego przepływu osób po Brexicie. 

Wcześniejsze wybory mogą też zmniejszyć problem z buntującą się premier Szkocji Nicolą Sturgeon, która chce kolejnego referendum ws. niepodległości tego regionu. Jeśli po głosowaniu konserwatyści umocnią swoją przewagę i dostaną silniejsze poparcie społeczne, May łatwiej będzie uzasadniać odrzucenie wniosku o referendum.

+++

Zobacz też: Andrzej K. Koźmiński: Pracodawcy to nie są małe dzieci. To ludzie, którzy powinni dawać sobie radę