To pierwsze z serii ostrzeżeń, które od jakiegoś czasu zapowiadało Ministerstwo Finansów. Resort walczy z uszczupleniami wpływów budżetu państwa z podatku od dochodów osobistych (CIT). Chce przy tym wykorzystywać nowe narzędzie - klauzulę obejścia prawa podatkowego.
Fiskus sięga po klauzulę
Dzięki klauzuli fiskus może kwestionować legalne działania podatników, gdy uzna, że związane z nimi czynności zostały dokonane przede wszystkim w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, a sposób działania był sztuczny. I tak naprawdę niewiele więcej za nim stoi. Fiskus może więc też zakwestionować działania podatnika, gdy uzna, że wskazane przez niego cele ekonomiczne są mało istotne. Klauzula może być stosowana, gdy korzyść związana z próbą uniknięcia podatku przekracza 100 tys. zł. Dotyczy wszystkich podatków z wyjątkiem VAT.
Klauzula dotyczy przypadków optymalizacji podatkowej, czyli powtórzmy raz jeszcze, legalnych działań podatników. Legalnych, choć przez wielu uznawanych za nieetyczne. To wykorzystywanie różnego rodzaju luk w przepisach, ich nieprecyzyjności, niedokładności. To z reguły bardzo skomplikowane schematy działania. Trudne do zakwestionowania i zablokowania. Tą drogą przed fiskusem uciekają jednak potężne pieniądze.
Jeden z doradców podatkowych opowiadał nam niedawno, że w Polsce, w ramach CIT, stosowanych jest ponad 50 schematów optymalizacji podatkowej. Na świecie przeszło 600.
Jak działa optymalizacja podatkowa
W poniedziałkowym ostrzeżeniu Ministerstwo Finansów piętnuje tylko jeden ze schematów optymalizacji. Bardzo zawiły. Wytłumaczymy to w pewnym uproszczeniu. Otóż w opisywanym schemacie zwykle bierze udział kilka firm powiązanych kapitałowo, które nie są podatnikami CIT. Podmiotem dominującym jest fundusz inwestycyjny zamknięty (FIZ). Ten już podatek płaci. A przynajmniej powinien. Od dochodu z udziałów w spółkach zależnych. Tu jednak włącza się optymalizacja. Fundusz zbywa swoje udziały w spółkach na rzecz spółki celowej. Spółka celowa finansuje to nabycie poprzez emisję obligacji, które obejmuje fundusz. Będzie mu płaciła odsetki od obligacji. Spółka celowa jest podatnikiem CIT. Odsetki wypłacone na rzecz funduszu, będą dla niej kosztem uzyskania przychodu. W praktyce więc wyzerują dochód do opodatkowania. Podatku nie będzie.
Fiskus straszy
I tu resort finansów sięga po klauzulę obejścia prawa podatkowego.
- Ministerstwo Finansów ostrzega, że powyżej opisane transakcje podlegają ocenie z punktu widzenia przepisów o klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. Okoliczności przeprowadzenia tych operacji wskazują, że mogły być one dokonane przede wszystkim w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, sprzecznej z przedmiotem i celem ustawy podatkowej (obniżenie podstawy opodatkowania przez wykreowanie kosztu podatkowego w postaci odsetek od obligacji), a sposób działania uczestniczących w niej podmiotów był sztuczny - pisze resort w swoim poniedziałkowym ostrzeżeniu. - W normalnych warunkach obrotu działające rozsądnie podmioty gospodarcze, kierujące się celami ekonomicznymi oraz oceną ryzyka biznesowego, nie udzielają finansowania (poprzez pożyczki czy obligacje) na nabycie własnych składników majątku (w szczególności udziałów w spółkach zależnych), jeżeli ten majątek generuje dla nich przychody (przychody ze spółek zależnych) - tłumaczy ewentualny powód użycia klauzuli.
Wskazuje też na inne argumenty przemawiające za jej zastosowaniem. To m.in.: brak uzasadnienia biznesowego dla zastosowania rozwiązań zawartych w opisywanym schemacie, brak rzeczywistych przepływów finansowych pomiędzy biorącymi w nich udział podmiotami, brak zabezpieczeń (np. poręczeń, gwarancji) czy wysokość odsetek i warunki wykupu obligacji ustalone tak by wyzerować dochody w spółce celowej
- W ocenie Ministerstwa Finansów transakcje zawarte w takich okolicznościach mogą nosić znamiona agresywnej optymalizacji podatkowej, dokonanej w celu unikania opodatkowania - ocenia resort finansów.
Ministerstwo zapowiada, że do oceny każdego indywidualnego przypadku zastosowania takiego schematu optymalizacji będzie sięgało po wszystkie dostępne metody potwierdzenia swoich podejrzeń. - Ustalenie, czy czynność była dokonywana przede wszystkim z zamiarem osiągnięcia korzyści podatkowej, opiera się nie tylko na badaniu treści odpowiednich dokumentów prawnych (umowy, akty organów zarządczych) i zapisów księgowych, ale również na innych dostępnych dowodach np. korespondencji, zeznaniach świadków złożonych pod rygorem odpowiedzialności karnej - tłumaczy.
Grozi też palcem doradcom podatkowym i prawnym, którzy podpowiadają podatnikom jak stosować ów schemat. - Organy kontrolne powinny zwrócić szczególną uwagę na rolę usług doradztwa prawnego lub podatkowego przy planowaniu lub realizacji tej optymalizacji. W tym zakresie punktem wyjścia powinny być faktury z tytułu doradztwa wraz z dowodami realizacji tych usług w okresie transakcji (załączone do faktur zestawienia usług wykonanych, raporty, analizy, korespondencja, przesłuchania świadków, sposób kalkulacji wynagrodzenia doradcy np. success fee – wynagrodzenie uzależnione od „oszczędności podatkowej") - pisze w swoim ostrzeżeniu Ministerstwo Finansów. Ba, sięga jeszcze dalej. - Jeśli ustalenia te będą niekompletne, mogą być uzupełnione o wyniki kontroli krzyżowej u usługodawcy, w szczególności poprzez sięgnięcie do systemu rejestracji czasu pracy doradców - zapowiada.
Doradcy komentowali to w poniedziałek na twitterze.
I zabiera podatek
Ministerstwo Finansów zapowiedziało tymczasem, że jeśli potwierdzi się, iż dana transakcja była dokonywana w sposób sztuczny, uzasadniający użycie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania, fiskus pozbawi stosującego ją podatnika nienależnie uzyskanej korzyści podatkowej.
Resort grozi też konsekwencjami prawnymi. Podatnikom i ich doradcom. Z tym, będzie jednak trudniej, bo działania optymalizacyjne są zgodne z prawem.
Na koniec Ministerstwo Finansów wyciąga jednak marchewkę w stronę podatników, którzy korzystają z opisanego schematu optymalizacji. Zachęca do tego, by sami się ujawniali i zwracali podatek, który dzięki niemu płacili wyrwali fiskusowi. - Skorygowanie rozliczeń podatkowych wraz z uiszczeniem zaległości podatkowej przed wszczęciem postępowania kontrolnego pozwala na uchronienie się przed tymi konsekwencjami - nęci Ministerstwo Finansów.
Siła czy słabość fiskusa
W nieoficjalnych rozmowach doradcy podatkowi zastanawiają się ile w tej akcji Ministerstwa Finansów pokazu siły. Przyznają, że resort może przestraszyć część podatników. Niektórzy mogą się przyznać do stosowania opisanego schematu i zapłacić podatek. Dla świętego spokoju. Inni po ów schemat nie sięgną.
Ale ostrzeżenie, które wydał fiskus, może być też odczytane jako sygnał jego bezsilności. Jako próba zastraszenia podatników. Bo udowodnienie im winy przed sądami może być bardzo trudne.