Michael Russel w szkockim rządzie pełni funkcję ministra ds. negocjacji pozycji Szkocji w Europie. Odpowiada za rozmowy z Brytyjczykami o Brexicie i troszczy się, by Szkocja ucierpiała na nim jak najmniej.
Bardzo przy tym wątpi w szczęśliwy koniec negocjacji Londynu z Brukselą – o czym powiedział w czwartek przed jedną z komisji w szkockim parlamencie. Wtedy też padły jeszcze inne, ciekawsze słowa. – Teraz myślę, że za 20 lat Wielka Brytania – jeżeli teraz wyjdzie z Unii – będzie chciała do niej wrócić – mówił Russel. Jego zdaniem szkoda jednak będzie tych utraconych przez dwie dekady wpływów w Brukseli i korzyści, które daje członkostwo w Unii. – To głupie – dodał.
Czytaj więcej: Zbliżający się Brexit w końcu zabolał zwykłych Brytyjczyków.
W Szkocji – w trakcie referendum dotyczącym Brexitu – wygrała, podobnie jak w Irlandii Północnej, opcja proeuropejska. Szkocki rząd zaproponował potem, że Szkocja może po Brexicie dalej być częścią wspólnego unijnego rynku. Londyn odrzucił ten pomysł, mówiąc że jest niewykonalny. Od tego czasu relacje szkocko-angielskie są napięte.
Tekst pochodzi z blogu „Giełda i gospodarka.pl”.