Czołowi producenci słodyczy na wojnie z kaloriami. Zdrowsza wersja popularnych produktów już wkrótce

Koncerny Mars-Wrigley, Nestle USA, Ferrero, Lindt i Ferrara Candy chcą, aby do 2022 roku połowa ich wyrobów zawierała poniżej 200 kcal na opakowanie. Powód? Moda na zdrowy tryb życia oraz rosnące ceny cukru.

Mniej kalorii to więcej pieniędzy - taki wniosek płynie z raportu firmy Mars. Anthony Guerrieri, jeden z kluczowych dyrektorów w koncernie przyznał, że od kiedy do swojej oferty wprowadzili większy wybór produktów z niższą liczbą kalorii, ich sprzedaż pod koniec 2016 r. wzrosła 10 razy szybciej niż cała kategoria.

Za sukces odpowiadają m.in. nowe smaki popularnych drażetek M&Ms, które w środku wypełnione są ryżową chrupką lub precelkiem. Wypełnienie odchudziło słodycze o kilkadziesiąt kalorii, dzięki czemu mają ich mniej niż 200 w opakowaniu.

Jak podaje portalspozywczy.pl Mars zainwestował w ubiegłym roku 200 mln dolarów w nowe produkty. Tym sposobem zagraniczni konsumenci mogą kupić M&M’s Caramel, Maltesers i Snickers Crisper, które również nie przekraczają magicznej granicy 200 kcal.

Podobny cel postawiła przed sobą kultowa amerykańska marka Hershey, która specjalizuje się w wyrobach z czekolady. W ciągu najbliższych pięciu lat chcą obniżyć kaloryczność połowy swoich produktów.

Mars w swojej polityce obniżania kaloryczności produktów znalazł sojuszników również wśród Nestle, Lindt, Ferrara Candy oraz Ferrero. Zdaniem władz wymienionych firm tylko pełna współpraca jest w stanie trwale wpłynąć na światowy rynek słodyczy.

Troska o konsumenta, czy własny portfel?

W tym przypadku trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ plaga otyłości oraz rosnąca świadomość społeczna na temat zdrowego odżywiania zbiegły się w czasie ze wzrostem cen cukru.

Paradoks polega na tym, że koncerny, które uzależniły miliony konsumentów od cukru, teraz zarabiają krocie na tym, że ograniczają jego dodatek do swoich produktów.

Niektóre, jak np. Coca-cola, nie zmieniają nic w swojej recepturze, ale igrają z naszą potrzebą ograniczenia liczby kalorii przy pomocy pojemności opakowania. 

Podatek od cukru

W niektórych krajach plaga otyłości również wśród dzieci osiągnęła takie rozmiary, że wprowadzono "sugar tax" - czyli podatek od cukru.

W 2014 r. zdecydował się na to rząd Meksyku uchwalając 10-proc. podatek na każdy niealkoholowy napój, do którego producenci dodają cukier oraz do wysokokalorycznych produktów typu czekolada, lody, pudding czy cukierki. Od czasu wprowadzenia nowej daniny przeciętny Meksykanin w ciągu roku kupił o 4,2 l słodzonych napojów mniej. Po roku sprzedaż napojów gazowanych spadła o 12 proc.

Na Węgrzech, dzięki podobnym działaniom obniżono w niektórych produktach zawartość cukru nawet o 40 proc., bo ich produkcja przestawała być opłacalna.

Od 2017 r. za słodkie produkty więcej zapłacą również Hiszpanie i Portugalczycy. 

W UK wprowadzenie nowego podatku zaplanowane jest na kwiecień 2018 r.