Niemcy są kolejnym europejskim krajem, który przygotowuje się na rewolucję związaną z autonomicznymi samochodami. Władze krajowe i lokalne przyjęły bowiem regulacje, które mają dopuścić możliwość poruszania się po drogach publicznych samochodów sterowanych częściowo lub w całości przez sztuczną inteligencję - jak na razie w celach badawczo-rozwojowych - informuje agencja Reutera.
Czytaj też: Kogo powinien zabić samosterujący samochód?
Bez względu na to, czy samochód będzie wyposażony w całkowicie autonomiczny system, czy jedynie taki, który jedynie asystuje, kierowca będzie musiał cały czas znajdować się "za kółkiem". Oznacza to, że samosterujące samochody nie będą aż tak futurystyczne, jak chciałoby np. Google. Możemy za to spodziewać się więcej samochodów takich jak Tesla.
Regulacje prawne zajmują się też kwestią ewentualnej odpowiedzialności za wypadki w przyszłości, kiedy nowe rodzaje pojazdów wyjadą na drogi. Jeśli zdarzenie nastąpi na skutek błędu systemu komputerowego odpowie za nie producent sztucznego mózgu. Jeśli wypadek spowoduje ludzki błąd to kierowca będzie pociągany do odpowiedzialności.
Niemcy zdają się też patrzeć realistycznie na możliwości nowej technologii. Tryb autonomiczny będzie mógł być uruchomiony tylko w warunkach określonych przez producenta. Jeśli użytkownik będzie np. korzystał z pomocy sztucznej inteligencji poza dopuszczalnymi drogami poniesie ewentualne konsekwencje.
Zmiana prawa na rynku niemieckim może stać się impulsem, który zwiększy popularność autonomicznych pojazdów. Nowe przepisy mogą stać się zachętą do producentów, dają bowiem podstawy do rozwoju technologii.
W marcu dopuszczenie do ruchu autonomicznych samochodów uregulowały władze Estonii.