Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) Dania ma najwyższy współczynnik podatku do produktu krajowego brutto. I właśnie doszła do wniosku, że musi zmienić nieco politykę podatkową, gdyż grożą jej stagnacja i niedobór pracowników.
Rząd Larsa Løkke Rasmussena chce zapewnić szybsze tempo rozwoju (w drugim kwartale PKB poszło w górę jedynie o 0,5 proc.) przez wprowadzenie kilku ważnych zmian. Przede wszystkim chodzi o obniżenie stawki podatkowej jaką płacą państwu najlepiej zarabiający obywatele - ma spaść z 66 do 61 proc.
Spadek przychodów do budżetu z tego tytułu ma być jednak zrekompensowany przez nieco wyższe wpływy podatkowe (także z tytułu VAT) od osób osiągających przeciętne dochody. Wszystko w związku ze wzrostem zatrudnienia wynikającym z wprowadzanych ulg dla nowozatrudnianych pracowników. Dziś pracujący w Danii najczęściej płacą podatek na poziomie 36 proc. - to znacznie więcej od średniej europejskiej wynoszącej 25,5 proc.,
Minister finansów kraju, cytowany przez CNN, stwierdził, że "bycie Duńczykiem musi być tańsze", oraz że w kraju "musi opłacać się pracować". Oznacza to wprowadzenie szeregu obniżek w innych obszarach podatkowych - na przykład w opłacie rejestracyjnej samochodu, co spowoduje zmniejszenie kosztów posiadania własnego auta o 15 tys. koron, czyli ok. 2400 dol. Duński rząd zapowiada też cięcie programów socjalnych i chce podnieść pensje najmniej zarabiającym. Dziś bowiem w Danii, przy stopie bezrobocia na poziomie 5,7 proc., czasem bardziej opłaca się być na bezrobociu niż pracować.
Czytaj też: Z tego zestawienia wynika coś niezwykłego o mieszkaniach Duńczyków.