Dlaczego bilety do kin są drogie i nie można przynieść popcornu? Poseł spytał Glińskiego. Jest odpowiedź

Dlaczego kina zabraniają widzom przynoszenia własnego jedzenia, a ceny biletów są wyższe niż np. w Niemczech? Poseł Nowoczesnej Paweł Kobyliński w interpelacji poselskiej zapytał ministra kultury Piotra Glińskiego, czy ten zainterweniuje w tych sprawach. Minister odpowiada: "To nie jego obowiązek".

W interpelacji poselskiej poseł Kobyliński pisze, że sztuka filmowa „buduje więzi rodzinne”, a wyjścia do kina „często są jedyną okazją do tego, aby rodzina mogła spędzić czas razem”. Zwraca jednak uwagę, że pomimo tego, iż Polacy zarabiają średnio poniżej średniej unijnej, to za bilety do kin płacą nawet więcej niż Niemcy. Dodaje przy tym, że kina zabraniają spożywania jedzenia, którego nie kupiło się u nich.

W związku z tymi wątpliwościami poseł chciał wiedzieć m.in. czy ministerstwo na spółkę z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów zbadają, czy między kinami nie doszło do zmowy cenowej oraz czy wewnętrzne regulaminy kin, zabraniające przynoszenia swojego popcornu i coli, nie łamią polskiego prawa. Pytał też, czy ministerstwo planuje coś zrobić w celu obniżenia cen biletów do kin.

Odpowiedź ministra kultury mogła jednak posła Kobylińskiego rozczarować. Piotr Gliński stwierdził, że czasy, gdy ministerstwo mogło bezpośrednio ingerować w działalność kin skończyła się w 1989 r., a od 2001 r. jego resort nie ma nawet uprawnień do koncesjonowania kin.

Biorąc powyższe pod uwagę, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w obowiązującym stanie prawnym, nie może ustalać placówkom kinowym cen biletów oraz nadawać im regulaminów wewnętrznych. To dystrybutor (właściciel praw do filmu) w porozumieniu z kinem decyduje o wysokości cen biletów

- tłumaczy Gliński, dodając, że monitorowanie wzrostu cen biletów nie jest jego obowiązkiem. Przypomina też, że najnowsze produkcje można obejrzeć nie tylko w największych multipleksach, ale i w niezrzeszonych w sieciach kinach cyfrowych.

Gliński nie będzie też walczył z reklamami

W podobnym tonie minister kultury odpowiadał w zeszłym roku posłowi Piotrowi Grabowskiego z Kukiz’15 na pytanie o możliwą interwencję mającą na celu skrócenie czasu reklam w kinach, ewentualnie „ustanowienie obowiązku informacyjnego o realnej godzinie emisji filmu”. Gliński zwracał wówczas uwagę, że wprowadzenie ograniczeń „mogłoby być kwestionowane, z uwagi na fakt, iż prowadziłoby ono do ograniczenia swobody działalności gospodarczej”. Dodawał, że ewentualne regulacje mogłyby pociągnąć za sobą wzrost cen biletów do kin.

Kina mają się dobrze

Ceny biletów do kin faktycznie bywają stosunkowo wysokie - zdarza się, że w największych miastach czasem sięgają 30-40 zł (choć oczywiście wiele zależy od filmu, dnia, kina, promocji itd.). Taka kwota za wejściówkę to porównywalna cena, jaką, w przeliczeniu na złote, za bilety kinowe płaci się na zachodzie Europy. Wszystko przy znacznie niższych dochodach Polaków.

Z drugiej strony, do kin w ostatnim czasie Polacy chodzą coraz częściej, a niemały wpływ na to miały rosnące dochody (zarówno wynikające ze wzrostów wynagrodzeń, jak i np. programu 500 plus). Jak wynika z danych Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, po kilku latach z mniej więcej stałą frekwencją w kinach na poziomie niespełna 40 mln widzów rocznie, w 2015 r. kina sprzedały blisko 45 mln biletów, a w 2016 r. 52 mln biletów.  

Co wpływa na cenę biletu? Infografika Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej:

.. źródło: PISF

***

Więcej o:
Komentarze (2)
Dlaczego bilety do kin są drogie i nie można przynieść własnego popcornu? Poseł pyta Glińskiego, ale odpowiedź chyba go rozczarowała
Zaloguj się
  • amuzc

    Oceniono 2 razy 2

    Też bym poszedł do kina z własną pomidorową i kotletem.
    Sznaps na dodatek.

  • jan.w2

    Oceniono 2 razy 0

    Trzeba być kretynem, żeby łazić do kina słuchać mlaskania i siorpania nienachlanych widzów, czuć zapach starego oleju z popcornu, czekać ponad półgodziny na projekcję oglądając głupie reklamy i płacić za to wszystko grubą kasę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX