Niedawno szef Ryanair Michael O’Leary zaskoczył wszystkich stwierdzeniem, że Norwegian może nie przetrwać zimy. Choć obie linie rozmawiają też o współpracy - Ryanair miałby dowozić Norwegianowi pasażerów na transatlantyckie trasy, to równocześnie ostro konkurują. Rynek informacje przyjął ledwo zachowując powagę, ale okazuje się, że O’Leary mógł mieć poważny powód do tego, by dezawuować konkurenta.
Jak pisze branżowy serwis Fly4Free.pl, w rozmowie z "Svenska Dabladet" przedstawicielka linii Norwegian ujawniła, że norweski przewoźnik podkupuje Ryanairowi pilotów. Od początku roku Norwedzy wyłuskali z Ryanair już 140 pilotów, kusząc ich tym, czego O’Leary nie chce im dawać.
- W naszej firmie mogą liczyć na stały etat i konkurencyjne zarobki - powiedziała Charlotte Holmbergh Jacobson, szefowa komunikacji Norwegiana.
Konkurent Ryanair zamierza zatrudniać jeszcze więcej pilotów, gdyż intensywnie inwestuje w swój rozwój. Z pewnością Norwegian będzie chciał zatrudnić też pilotów do swojej nowej bazy w Dublinie, czyli macierzystym mieście Ryanaira.
Fakt, że piloci irlandzkiego przewoźnika dają się tak łatwo podkupić, można tłumaczyć tym, że O’Leary oszczędza na pracownikach jak tylko może. Większość pilotów i pracowników Ryanair, jak zauważa branżowy serwis Fly4Free.pl, pracuje na znanej wielu Polakom zasadzie samozatrudnienia lub poprzez inne spółki. Dzięki temu irlandzki przewoźnik oszczędza na świadczeniach socjalnych i podatkach.
Zobacz też: Zmiany w Ryanairze. Wkrótce za darmo na pokład zabierzemy tylko torebkę lub laptopa
Norwegian proponuje pilotom przyzwoitą pensję i etat ze świadczeniami socjalnymi jako alternatywę dla niepewności oferowanej przez Ryanair. Nic więc dziwnego, że głosują oni nogami i przenoszą się do lepszego pracodawcy.
+++