Tysiącom Polaków w przeciągu najbliższych trzech lat rata kredytu podskoczy o kilkaset złotych

Zaczyna mijać osiem lat, od kiedy największa liczba Polaków zaciągnęła kredyty hipoteczne w programie Rodzina na Swoim. To oznacza, że państwo przestaje dopłacać im do rat. Z miesiąca na miesiąc płatność do banku wzrośnie o kilkaset złotych.

Choć ostatnio więcej mówi się albo o nowym programie mieszkań na wynajem Mieszkanie Plus albo o wygasającym w przyszłym roku Mieszkaniu dla Młodych (zakładającym rządową dopłatę do wkładu własnego do kredytu mieszkaniowego), to tak naprawdę setki tysięcy Polaków nadal jeszcze korzysta z poprzedniego programu rządowego wsparcia, czyli Rodzina na Swoim.

Kredyty w programie Rodzina na Swoim udzielane były od 2007 do 2012 r. (ostatnie zostały wypłacone na początku 2013 r.), jednak tak naprawdę popularnością cieszyły się od 2009 r. - wpłynęło na to poluzowanie reguł programu i schyłek zainteresowania kredytami walutowymi. Wsparcie rządowe w Rodzinie na Swoim polega na dopłacie do raty kredytu mieszkaniowego w złotych. Algorytm wyliczania dopłaty jest dosyć skomplikowany, niemniej jest to mniej więcej połowa części odsetkowej z każdej raty.

Niestety dla kredytobiorców - rządowe dopłaty z RnS kończą się po 8 latach. 2017 r. jest pierwszym, w którym bez dopłat musi nauczyć się żyć potężna liczba osób - co miesiąc od rządowej kroplówki odłączonych jest ok. 3 tys. rodzin.

.. źródło: Bank Gospodarstwa Krajowego

W kolejnych latach, do 2020 r., dopłaty będą się kończyć jeszcze większej liczbie ludzi - w latach 2010-2012 co roku udzielano 43-51 tys. kredytów w Rodzinie na Swoim. Teoretycznie niektórym dopłaty mogły skończyć się wcześniej, np. jeśli sprzedali mieszkanie (wówczas tracili rządowe wsparcie) - ale były to rzadkie przypadki. 

Łącznie w programie Rodzina na Swoim udzielono ponad 192 tys. kredytów. Za większością z nich stały małżeństwa (single zostali dołączeni dopiero na koniec programu), więc można szacować, że spłaca je ok. 350 tys. osób.

.. źródło: Bank Gospodarstwa Krajowego

Chodzi o nie byle jakie pieniądze

Jak wylicza dr Jacek Furga, prezes Centrum AMRON, ośrodka analityczno-badawczego przy Związku Banków Polskich, dla średniej wysokości kredytu hipotecznego zaciąganego w roku 2009 (ok. 200 tys. zł) utrata dopłat rządowych oznacza wzrost miesięcznych kosztów obsługi kredytu o około 21 proc., czyli 230-240 złotych miesięcznie.

- Zakładając, iż w okresie 8 lat od momentu zaciągnięcia kredytu nawet nieznacznie wzrosło wynagrodzenie kredytobiorcy lub jego współmałżonka, taka skala podwyżki raty nie powinna w zasadzie skutkować pogorszeniem się poziomu spłaty kredytów hipotecznych. Na dziś takiego zjawiska nie obserwujemy - uspokaja Furga.

W przypadku wyższych kwot kredytu, skala wzrostu raty będzie oczywiście wyższa - np. z 1200 zł do 1600 zł przy kredycie na 300 tys. zł na 25 lat. Ale i tego banki się nie obawiają. W rozmowach z nami argumentują, że badając przed laty zdolność kredytową klientów brały pod uwagę charakterystykę Rodziny na Swoim.

Jak dodaje Furga, nie ma także zagrożenia dla całego systemu bankowego. - Nawet gdyby, teoretycznie, wszyscy uczestnicy programu RnS, których poziom spłaty ulegnie zmianie w roku 2017, zaprzestali spłaty kredytów, to przy wielkości portfela kredytów hipotecznych liczącego obecnie prawie 2,1 mln umów kredytowych, oznaczałoby to pogorszenie wskaźnika jakości obsługi kredytów o 1,4 proc. - wylicza prezes AMRON.

Na horyzoncie - kumulacja złych wieści

Oby przewidywania banków co do kondycji kredytobiorców były trafione. Tym bardziej, że nie tylko przez koniec dopłat z Rodziny na Swoim raty kredytów mieszkaniowych w złotych pójdą w górę.

Nieuchronnie zbliża się także moment, kiedy Rada Polityki Pieniężnej zacznie podnosić stopy procentowe w kraju. Nie stanie się to za pół roku, ale za rok - już kto wie. Trudno też określić, jak wysoko stopy pójdą w górę, jedno jest jednak pewne - w ślad za podwyżką stóp w górę pójdzie też rynkowa stawka WIBOR, która jest składową oprocentowania kredytów hipotecznych. To odbije się na wysokości rat kredytów.

Jak wyliczał niedawno w swoim ostrzeżeniu Rzecznik Finansowy, rata kredytu na 30 lat na 300 tys. zł po wzroście oprocentowania np. z 4 proc. do 7 proc. pójdzie w górę z ok. 1430 zł aż do 2 tys. zł. Gdy szybki wzrost stóp w Polsce pokryje się z końcem dopłat z Rodziny na Swoim, raty mogą w krótkim czasie podskoczyć o kilkaset złotych.

Jasne - nie ma co panikować. Trzeba mieć jednak świadomość, że dla posiadaczy kredytów mieszkaniowych w złotych kończą się dobre czasy, i zaczynają nieco trudniejsze. I liczyć, że odkładali na nie nadwyżki finansowe, gdy stopy były niskie i gdy część raty regulowało za nich państwo.

***

Voelkel: W nowoczesnych firmach nie potrzebujemy ludzi, którzy nastawieni są na indywidualny cel [NEXT TIME]