Branża budowlana ma ponad 2,2 mld zł długów. I duży problem z pracownikami

Andrzej Mandel
Rośnie produkcja budowlano-montażowa, ale branży sen z powiek spędzają długi, zatory płatnicze i rosnące koszty pracy.

Na polski rynek budowlany składają się zarówno wielkie firmy wykonujące duże kontrakty, jak i liczne małe firemki realizujące usługi wykończeniowe. Innymi słowy – branża składa się w wykonawców i podwykonawców, którzy są od siebie nawzajem zależni. Przed nimi, teoretycznie, rysuje się całkiem przyjemna przyszłość – według danych GUS produkcja budowlano-montażowa ruszyła w tym roku z kopyta. W lipcu 2017 roku była o 19,8 procenta wyższa niż rok wcześniej, a od stycznia do lipca wzrosła o 10,6 procenta w stosunku do analogicznego okresu 2016 roku. To znacznie lepiej, niż średnia produkcja sprzedana przemysłu (odpowiednio 6,2 i 5,8 procenta wzrostu).

Wzrosty te wynikają, zarówno z wzmożonych prac przy projektach infrastrukturalnych finansowanych w części za unijne pieniądze, jak i z dobrej koniunktury w budownictwie mieszkaniowym. Jednak mimo dobrych perspektyw rozwoju branża budowlana nadal ma problemy z płynnością. A jak wynika z najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów pod znamiennym tytułem „Efekt domina” ma też powody do niepokoju.

W Krajowym Rejestrze Długów Biurze Informacji Gospodarczej SA notowanych jest niemal 61 tysięcy podmiotów z tej branży mających łącznie niemal 263 tysiące niezapłaconych faktur. Według stanu na koniec sierpnia, całkowite zadłużenie było o 700 milionów złotych wyższe niż rok wcześniej i wyniosło 2,2 mld złotych. W 2015 roku, także na koniec sierpnia, zadłużenie branży wynosiło „tylko” 1,02 mld złotych.

Trudny 2016 rok, odwrócony VAT i wzrost płac

Według raportu, dzisiejsze zadłużenie sektora, to w części efekt zobowiązań powstałych przed kilku laty, a w części efekt trudnego 2016 roku. W zeszłym roku branża budowlana borykała się z przestojem w inwestycjach finansowanych ze środków unijnych.

Analitycy KRD przypominają również, że w 2012 roku branża ta zanotowała rekordową ilość upadłości, których przyczyną były zatory płatnicze. Część skutków tamtego kryzysu wciąż jest odczuwalna.

Aktualnie, na sytuację finansową tego sektora gospodarki wpływ ma, na przykład, odwrócony VAT, który w budownictwie obowiązuje od 1 stycznia. Szczególnie odczuwają to małe i średnie firmy, więc podnoszą one ceny netto, a to z kolei jest obciążeniem dla dużych przedsiębiorstw, dla których rosną ceny podwykonawców. Poza tym, duże przedsiębiorstwa budowlane skarżą się na wzrost płacy minimalnej i odpływ wykwalifikowanej kadry. Wzrost kosztów po stronie wykonawców i pod wykonawców nie skłania jednak inwestorów do renegocjacji kontraktów (podobna sytuacja miała miejsce w 2012 roku).

Raport Krajowego Rejestru DługówRaport Krajowego Rejestru Długów Krajowy Rejestr Długów

"Efekt domina"

- W branży budowlanej panuje efekt domina. Podwykonawcy mają długi wobec innych podmiotów, bo sami nie otrzymali zapłaty od wykonawców. Największym wierzycielem branży budowlanej jest sektor finansowy, czyli banki, firmy leasingowe oraz fundusze sekurytyzacyjne, które odkupiły długi budowniczych od ich pierwotnych wierzycieli, czyli właśnie od banków i firm leasingowych. W ten sposób koło się zamyka – komentuje Adam Łącki, prezes zarządu KRD BIG SA.

- Obecnie całkowite zadłużenie w branży wynosi 2,2 mld złotych. Tak ogromna kwota nie pozostaje bez wpływu również na inne gałęzie gospodarki ściśle związane z budownictwem i zależne od niego. Dotyczy to w szczególności firm działających w sektorze produkcji budowlano-montażowej czy branży handlowej. Względem nich firmy budowlane mają zobowiązania o wartości ponad pół miliarda złotych. Blisko 200 milionów złotych stanowią długi wobec innych firm budowlanych. To generuje zagrożenie nie tylko dla samych przedsiębiorstw, ale też dla całej branży – dodaje Adam Łącki.

Raport Krajowego Rejestru DługówRaport Krajowego Rejestru Długów Krajowy Rejestr Długów

W najgorszej sytuacji firmy specjalistyczne

W najgorszej kondycji są firmy zajmujące się specjalistycznymi robotami budowlanymi, a więc rozbiórkami, pracami wykończeniowymi czy przygotowaniem terenu pod budowę czy instalacje. Firmy te są zadłużone na ponad 900 milionów złotych. Nieco mniej zadłużony jest sektor robót budowlanych (czyli odpowiedzialny za wznoszenie budynków). Jest winny prawie 900 milionów złotych. W najlepszej kondycji są firmy zajmujące się budową dróg, mostów, torów albo linii telekomunikacyjnych czy wodociągów, czyli szeroko rozumianą infrastrukturą lądową i wodną. Zadłużenie tych firm to niecałe 400 mln złotych.

Ale zadłużenie firm budowlanych nie bierze się znikąd. Wśród odpowiedzialnych za ten stan rzeczy są inne firmy tego sektora. Cała branża ma ponad 444 mln w wierzytelnościach, z czego 197 milionów złotych są winne inne firmy budowlane.

- Branża budowlana jest jedną z najtrudniejszych w windykowaniu należności. Obserwujemy tu sporo nadużyć – silniejsi, duzi zleceniodawcy nadużywają swojej pozycji wymuszając np. takie zapisy w umowach, które są potem interpretowane na niekorzyść wykonawców – mówi Jakub Kostecki, prezes zarządu Kaczmarski Inkasso.

Wykonawcy nie chcą płacić

Sami budowlańcy mogliby na ten temat wiele powiedzieć. W branży dość powszechnie znane są sytuacje, w których wykonawcy pod byle pretekstem nie płacą podwykonawcom, a ci z kolei zatrudniają pracowników na czarno lub opóźniają płatności. I to właśnie opóźnianie płatności jest najpowszechniejsze.

- Praktycznie każdy inwestor, z którym współpracowałem spóźniał się z płatnościami. Rekordowym opóźnieniem było opóźnienie ponad roczne, a i tak jestem w dobrej sytuacji, bo bez kierownika odpowiedzialnego za instalacje nie da się skończyć budowy, więc zapłacić mi w końcu muszą – twierdzi, zastrzegający sobie anonimowość, inżynier współpracujący z największymi firmami w branży.

- Mało kto zgłasza też niezapłacone faktury do windykacji. Trzeba być naprawdę zdesperowanym, by to robić, bo to może oznaczać, że nikt ciebie już nie weźmie do roboty. Tu nikt nie płaci w terminie, więc domagający się tego kontrahenci są traktowani jak ktoś do skreślenia – dodaje.

Nic więc dziwnego, że w branży budowlanej zadłużenie rośnie. I pojawia się pytanie – ile wynosi ono naprawdę?

Co łączy iPoda z filmem "2001: Odyseja Kosmiczna"?

Więcej o:
Komentarze (10)
Branża budowlana ma ponad 2,2 mld zł długów. I duży problem z pracownikami
Zaloguj się
  • Adam Kas

    Oceniono 5 razy 5

    Jak długo jeszcze w jednym zdaniu mowa będzie o braku wykwalifikowanych pracowników i żalu z podwyższenia płacy minimalnej? Albo jedno albo drugie. Żaden wykwalifikowany pracownik, nawet niemal żaden pracownik nie będzie pracował za pensję minimalną bo za nią nie sposób jest się utrzymać.

  • 0

    Jak zwykle narzekania… a może by budowlanka cos zrobila by mieć lepszych ludzi i mniejsze dlugi? Np. zaczela przestrzegać standardow jakichkolwiek. Jak robisz cos z firma budowlana to nigdy nie jest na czas, nigdy finansowo to się nie spina. Niech się uczą ci ludzie i niech uczą się splacac dlugi do tego

  • kresedebarg

    0

    za to branża biurowa ma się jak najlepiej, tam nie brakuje pracowników

  • innym_razem

    0

    Długi rosną, firmy je ukrywają i chcą dalej funkcjonować. W moim przypadku się to nie sprawdza, wolę już nie pracować z firmami, które zalegają. Niestety. Sprawdzam sobie zawsze potencjalnego kontrahenta w KRD i wiem na czym stoję. Już się kiedyś przejechałam więc wolę dmuchać na zimne.

  • Krzysztof Boufał

    0

    Skoro wykonawca nie składa pozwu o zapłatę przez Sąd Internetowy przeciwko inwestorowi lub czeka rok czasu, aż ten wyzbędzie się majątku to takie są skutki. Wpisywanie dłużników do rejestru dłużników jak widać z artykułu niewiele daje oprócz przedawnienia długu.

  • mniklasp

    0

    to pokazuje jak nieuczciwi sa ludzie w Polsce

  • Aneta Dumała

    0

    Czyli jedyną drogą, żeby trafić na uczciwego kontrahenta jest jego sprawdzenie, ja np. sprawdzam firmy w KRD i wtedy mam pewność, że są uczciwe. Niestety, jak kontrahent przestaje płacić to oznacza problemy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX