Nawet studenci ekonomii nie wiedzą, na co państwo wydaje publiczne pieniądze. Ty też możesz popełnić ten błąd

Rafał Hirsch
Wydaje ci się, że państwo wydaje ogromne pieniądze na administrację i urzędników? Jeśli tak, to popełniasz ten sam błąd, jaki popełnili studenci w Poznaniu. Ich wykładowca zamieścił w sieci wyniki sondażu, który sam zorganizował.

Studenci Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu uważają, że wydatki państwa na administrację publiczną są prawie trzy razy większe, niż w rzeczywistości. Przynajmniej ci chodzący na zajęcia do doktora Jakuba Sawulskiego, który przeprowadził wśród nich ciekawą sondę. Jednocześnie ci sami studenci zdecydowanie nie doceniają skali wydatków na emerytury. Oto wyniki sondy:

Zdaniem studentów, na administrację idzie aż 13 procent całości wydatków państwa, czyli więcej, niż na przykład na ochronę zdrowia albo na wojsko. Tymczasem, tak naprawdę jest to tylko 5 procent.

Przecenianie wielkości wydatków na administrację może być efektem trwającej od lat propagandy politycznej. Często, gdy w najróżniejszych debatach telewizyjnych ktoś proponuje obcięcie wydatków publicznych i jest pytany, na co konkretnie te wydatki obciąć, odpowiada, że na urzędników i administrację. Stąd może powstać wrażenie, że faktycznie koszty utrzymywania administracji są ogromne i za duże. Istnieje prawdopodobieństwo, że z tego samego powodu podobnie myślą nie tylko studenci. Prawda?

Tymczasem w rzeczywistości jest to dość niewielka część kosztów państwa. Co za tym idzie, ich obcięcie dałoby też niewielkie oszczędności (ale przy okazji mogłoby sparaliżować państwo, bo w najróżniejszych urzędach brakowałoby ludzi). Może dlatego nikt nigdy nie wprowadził tej demagogii w życie.

Równie ciekawy jest drugi koniec tego wykresu, czyli bardzo duże niedoszacowanie wydatków na emerytury i renty. To na ten cel idzie prawie jedna trzecia wszystkich wydatków państwa. To dlatego każda zmiana w systemie emerytalnym ma ogromny wpływ na finanse całego państwa. 

To także pokazuje, dlaczego tak niezmiernie trudno jest ciąć wydatki publiczne. Każdy zwolennik takiego pomysłu powinien zaczynać właśnie od cięcia emerytur i rent, bo właśnie w tym dziale można by zrobić największe oszczędności. Ale nie da się tego zrobić, ponieważ - po pierwsze - byłoby to skrajnie niesprawiedliwe wobec emerytów i rencistów, a po drugie, każdy kto by to zrobił, zapewne przegrałby potem wybory.

ZOBACZ TEŻ: Trudno to zauważyć, ale dane pokazują to wyraźnie. Rząd od kilku miesięcy zaciska pasa

Stąd też tak trudno zwiększać wydatki (na przykład na ochronę zdrowia) nie podnosząc podatków. Teoretycznie można to zrobić, tnąc wydatki gdzie indziej, ale w praktyce w wielu miejscach nie da się ich obciąć, a cięcie wydatków na administrację dałoby znacznie mniej pieniędzy, niż się to wielu studentom - i nie tylko - wydaje.