Expose Mateusza Morawieckiego: Zaskakująco mało słów o gospodarce. Było "kochana Unio". O euro jednak, ani słowa

Piotr Skwirowski
Wydawało się, że expose premiera Mateusza Morawieckiego zdominuje gospodarka. Wszak to równocześnie szef dwóch wielkich resortów gospodarczych, rozwoju i finansów. Tymczasem o gospodarce było niewiele.

Było więc trochę o uszczelnianiu podatków i o firmach, trochę o innowacjach i odbudowie przemysłu. Najwięcej o wielkich inwestycjach. - Centralny Port Lotniczy Gdynią w sercu Polski, w sercu Europy - stwierdził nowy szef rządu.

Całe wtorkowe wystąpienie Mateusza Morawieckiego w Sejmie trwało godzinę i 10 minut. To jedno z krótszych przemówień otwarciowych szefów rządów po 1989 r. O niemal połowę krótsze niż expose Beaty Szydło.

"Idziemy Orlą Percią", czyli hasła i odwołania

Wydawało się, że expose premiera Morawieckiego zdominuje gospodarka. Wszak nowy szef rządu jest równocześnie ministrem rozwoju oraz ministrem finansów. Ale pierwsze konkrety dotyczące gospodarki jako takiej, padły dopiero w połowie jego przemowy. Wcześniej były hasła i odwołania z gospodarką w tle. Choćby: „kwitnąca gospodarka jest warunkiem finansowania programów społecznych”. Po pół godzinie wystąpienia premier zapewnił, że gospodarka i finanse publiczne są coraz bardziej zrównoważone. Mówił, że wzrost gospodarczy zbliża się do 5 proc., zaś przyrost długu „wyniesie zero bądź niewiele więcej niż zero”. - Zagraniczni eksperci coraz częściej podzielają nasze diagnozy - przekonywał Mateusz Morawiecki. - Maski opadły - dodał.

Po chwili stwierdził, że choć idziemy Orlą Percią, i zarówno po lewej, jak i po prawej stronie mamy przepaść, to „chcemy podmiotowej roli Polski w gospodarce europejskiej i światowej, nie peryferyjnej”. I zapowiedział pakiet ustaw upraszczających życie gospodarcze w Polsce. Wśród nich ma być, obiecywana przez Morawieckiego od przeszło roku, Konstytucja Biznesu. W tym miejscu zresztą coś zaczęło zgrzytać, bo Mateusz Morawiecki zaczął przekonywać, że bez państwa wolny rynek sobie nie poradzi. Nie obroni się przed nieuczciwą konkurencją, oszustami, konkurencją z zagranicy.

Ta część przemówienia premiera mogła zaniepokoić przedsiębiorców, którzy od lat przekonują, że im mniej państwa w gospodarce tym lepiej. Tymczasem Mateusz Morawiecki ciągnął dalej. - Bez uczciwych sądów (to stwierdzenie opozycja przyjęła buczeniem) przedsiębiorcy nie mają szans z monopolami i oszustami - stwierdził premier.

30 mld zł z VAT, ale klimat inwestycyjny pogarsza się

Wcześniej mówił o sukcesach rządu, poprzedniego, w uszczelnianiu podatków. - Tylko w tym roku da ono dodatkowo 30 mld zł z VAT. Więcej niż przez poprzednie 9 lat - przekonywał szef rządu.

Mówił o rozbiciu mafii VAT-owiskiej. Jest jasne, że walka o uszczelnienie systemu podatkowego będzie trwać. Problem w tym, że nowe uprawnienia przyznawane fiskusowi uderzają rykoszetem także w uczciwych przedsiębiorców. Państwo obciąża ich coraz większymi obowiązkami. To wszystko pogarsza klimat inwestycyjny w Polsce. Firmy wstrzymują się z wydawaniem pieniędzy na nowe miejsca pracy, maszyny, urządzenia i technologie. Inwestycje kuleją i wbrew zapewnieniom rządów o tym, że lada chwila ruszą, są najniższe od wielu lat. Jak znaleźć złoty środek między zaciskaniem pętli uszczelniającej podatki, a ułatwieniami dla przedsiębiorczości i inwestycji? Tego premier nie wyjaśnił.

"Wielka modernizacja Polski"

Zapowiadał za to dalszą budowę i odbudowę przemysłu. Cieszył się, że już teraz 2/3 nowych miejsc pracy w przemyśle w Europie, powstaje w Polsce. Mówił o kreowaniu polskich firm na globalnych czempionów. - Chcemy dokonać wielkiej modernizacji Polski - stwierdził Mateusz Morawiecki. Przekonywał, że po raz pierwszy w historii możemy odegrać istotną rolę w światowej rewolucji technologicznej. Jak mamy to osiągnąć, nie bardzo jednak wiadomo.

Nowy premier zapowiadał wielkie inwestycje infrastrukturalne. - Centralny port lotniczy "Solidarność" będzie naszą Gdynią w centrum Polski, w centrum Europy - przekonywał. Dorzucił do tego odbudowę portów morskich w trójmieście i Świnoujściu. 

Było też o energetyce. - Podstawą naszej energetyki jest dziś węgiel. Nie możemy i nie chcemy z niego rezygnować - stwierdził Mateusz Morawiecki. Jak na ironię chwilę wcześniej mówił o środowisku i smogu, z którym mamy skutecznie walczyć. Alternatywnym źródłom energii poświęcił bodaj jedno zdanie. Zaapelował, o to by mogły się rozwijać, tam gdzie to jest opłacalne. Jedno zdanie dotyczyło też energii z atomu. Jesteśmy nią zainteresowani. Czy to oznacza jednak, że będziemy budować elektrownie atomową? Nie wiadomo.

Morawiecki cieszył się z naszego uniezależniania się od dostaw gazu z Europy. W tym kontekście wspomniał gazoport, który jak stwierdził w dużym stopniu zawdzięczamy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu (buczenie w ławach opozycji). Zapowiedział też budowę połączeń gazowych z Norwegią.

Będą nowe drogi i mieszkania

Premier obiecał budowę i rozbudowę sieci dróg. Także lokalnych. Rząd będzie też budować mieszkania. - Pod względem liczby mieszkań w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie - stwierdził Mateusz Morawiecki. Receptą na to jest rządowy program Mieszkanie+. - Brakowało 3-4 mln mieszkań i ciągle tyle brakuje - stwierdził niespodziewanie szef rządu, wywołując śmiech w ławach opozycji. Zaraz wyjaśnił jednak, że rząd nadrabia zaległości z 60 lat, i że „ciężko ruszyć tę bryłę, ale za kilka miesięcy ona ruszy”.

Premier mówił jeszcze o innowacjach, o usprawnieniu współpracy instytutów naukowych z biznesem.

Polska nie chce UE dwóch prędkości

- Kochana Unio - wykrzyknął w pewnym momencie Mateusz Morawiecki. I przekonywał, że silna, konkurencyjna i solidarna Europa, to część polskiej polityki. Dodał jednak, że nie chcemy UE dwóch prędkości, że nie zgadzamy się na dzielenie Unii na lepszych i gorszych. Ani słowem nie wspomniał o euro w Polsce. Ten temat nie pojawił się w expose nowego szefa rządu. Tymczasem w Unii narasta chęć silniejszej integracji właśnie wokół krajów skupionych w strefie euro.

Kontynuacja polityki rządu Beaty Szydło

W sumie w expose Mateusza Morawieckiego to w części gospodarczej kontynuacja polityki rządu Beaty Szydło. Nie padły nowe obietnice, nie było mowy o nowych programach socjalnych. Może to i lepiej, bo w debacie nad expose, która rozpoczęła się po wystąpieniu Morawieckiego, opozycja i tak zgodnie wytykała rządowi podnoszenie podatków i zadłużanie państwa po to, by znalazły się pieniądze na sfinansowanie wcześniejszych obietnic.

Zbigniew Grycan: Dobrze mi się wiodło, bo przede wszystkim dbałem o jakość swoich produktów [NEXT TIME]