Niemcy i Francuzi chcą nowej unii - podatkowej. Najpierw jednak w Berlinie musi powstać nowy rząd

Marcin Kaczmarczyk
Po spotkaniu w Paryżu ministrów finansów Francji i Niemiec wiadomo coś więcej o tym, jak prawdopodobnie zostanie zreformowana strefa euro. Plany są ambitne, ich realizacja na razie wątpliwa - Niemcy wciąż nie mają nowego rządu.

Trzy obszary są najważniejsze. Precyzyjnie wskazał je w Paryżu, po spotkaniu z niemieckim ministrem finansów Peterem Altmaierem, jego francuski odpowiednik Bruno Le Maire.

- Naszym wspólnym priorytetem jest ukończeniu budowy unii bankowej i kapitałowej (red. dotyczącej rynków kapitałowych) oraz ujednolicenie podatków pomiędzy Francją a Niemcami - mówił w czwartek Bruno Le Maire.

Niemcy i Francuzi pracują już nad wypracowaniem wspólnego stanowiska w tych kwestiach i strony dążą do tego, by takie powstało pomiędzy marcem a czerwcem tego roku.

Czytaj więcej: Co zrobi nowy rząd Angeli Merkel? Niektóre ustalenia przyszłych koalicjantów są dla nas bardzo ważne. 

Zgodny głos Berlina i Paryża ma, zdaniem francuskiego ministra finansów, zachęcić inne kraje strefy euro do prac nad jej zreformowaniem.

Co ważne przy tym, Francuzi są świadomi niemieckich obaw związanych np. z problem niespłacanych długów - dotyka on szczególnie włoskie banki, to jeden z następstw wielkiego światowego kryzysu. Berlin nie chce wydawać dużych pieniędzy na ratowanie obcych instytucji finansowych. Francuzi wierzą jednak, że uda się i tutaj znaleźć kompromis.

Wszystko jednak w praktyce zależy od tego, czy i kiedy powstanie nowy niemiecki rząd. To, że będzie to kolejny rząd wielkiej koalicji CDU/CSU/SPD wcale nie jest jeszcze przesądzone. Socjaliści z SPD cały czas się rozważają, czy do niego wejść. Kluczowe rozstrzygnięcia zapadną w niedzielę na ich kongresie w Bonn.

Tekst pochodzi z blogu „Giełda i gospodarka.pl”