2,5 miliarda złotych straty w Narodowym Banku Polskim w 2017 roku. Przez kurs walutowy

Rafał Hirsch
Narodowy Bank Polski poniósł w ubiegłym roku wyraźną stratę. To oznacza, że rząd nie może w tym roku liczyć na to, że NBP wspomoże budżet przelewając swój zysk. Strata w NBP powstała głównie przez umocnienie się złotego.

O stracie poinformowała członek zarządu NBP Katarzyna Zajdel Kurowska w wywiadzie dla "Obserwatora Finansowego". Wiadomość nie stanowi wielkiego zaskoczenia – inwestorzy i ekonomiści od dawna spodziewali się, że NBP w 2017 roku nie będzie w stanie osiągnąć zysku.

Zgodnie z prawem zysk NBP jest każdorazowo prawie w całości przelewany do budżetu państwa. Na szczęście w sytuacji, w której bank ma stratę rząd nie musi jej pokrywać z pieniędzy podatników. Strata w NBP nie wiąże się więc z żadnym dodatkowym obciążeniem finansów państwa. Jej efektem będzie tylko zmniejszenie się poziomu kapitału własnego w NBP.

W ciągu ostatnich dwóch lat środki z zysku NBP bardzo pomagały rządowi w utrzymywaniu dobrego wyniku w budżecie. W czerwcu 2017 bank przekazał rządowi aż 8,74 mld złotych z zysku za rok 2016. Pieniądze te pozwalały utrzymywać nadwyżkę budżetową aż do listopada 2017. W latach 2007-2017 NBP przekazał do budżetu łącznie ponad 40 miliardów złotych. W tym roku żadnego przelewu z NBP do budżetu nie będzie. 

Zysk NBP, a kurs złotego

To czy NBP ma zysk, czy stratę zależy głównie od tego, co się dzieje z kursem złotego. Kiedy nasza waluta się umacnia, a euro i dolary tanieją, wtedy NBP ma stratę. Kiedy złoty słabnie, wtedy bank centralny osiąga zysk. Akurat w 2017 roku złoty był jedną z najsilniejszych walut świata, więc to, że NBP będzie mieć stratę było raczej przesądzone od dawna.

Uzależnienie wyniku finansowego NBP od kursu złotego wynika z tego, że majątek banku centralnego składa się prawie w całości z rezerw walutowych. Milion dolarów rezerw jest wart mniej, kiedy złoty się umacnia i w efekcie dolar kosztuje w naszym kraju mniej. Z kolei kiedy złoty słabnie, a dolary drożeją, wtedy wartość rezerw walutowych po przeliczeniu na złotego jest większa i wtedy NBP może pokazać zysk. Wartość polskich rezerw walutowych zmalała w 2017 roku na skutek umocnienia złotego z 478 mld złotych do 394 mld złotych, czyli aż o 84 miliardy złotych.

Strata wykazywana przez NBP jest znacznie mniejsza, ponieważ bank w przypadku sporego ubytku wartości rezerw używa poduszki bezpieczeństwa w postaci rezerwy rewaluacyjnej (tej, którą kiedyś na gotówkę chciał zamieniać Andrzej Lepper). Wtedy większość spadku wartość rezerw walutowych przekłada się na spadek wartości rezerwy rewaluacyjnej, dzięki temu wykazana strata netto banku może być relatywnie niewielka.

Oczywiście NBP gdyby chciał mógłby wkroczyć na rynek walutowy i swoimi interwencjami osłabić złotego tak, żeby na koniec roku osiągnąć zysk, ale warto pamiętać, że NBP nie jest prywatną spółką i zysk nie jest jego celem. Ma on przede wszystkim pilnować stabilności pieniądza, czyli niskiej inflacji. Sztuczne osłabienie złotego mogłoby podnieść ceny towarów z importu, a więc tym samym także zawyżyć inflację. W ten sposób NBP działałby więc wbrew swoim własnym celom.

Rezerwy walutowe NBP na koniec marca miały wartość 408 mld złotych, były więc o 14 mld złotych większe niż na koniec 2017. Jeśli tak zostanie do końca roku, to w 2019 NBP znów będzie mógł pokazać zysk i przelać go do budżetu państwa.

Jakub B. Bączek: Gdy sportowiec zaczyna wygrywać, to później robi to regularnie [NEXT TIME]