Z kasą unijną może być znacznie gorzej niż myśleliśmy. Cięcia dopłat dla rolników aż o 15 procent?

Rafał Hirsch
Minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński powiedział, że fundusze unijne dla Polski mogą zostać ograniczone znacznie bardziej niż dotąd sądziliśmy. Tak wynika z obliczeń resortu.

Cięcia większe niż sądziliśmy

W trakcie rozmowy w "Pulsie Trójki" minister Kwieciński powiedział, że w przypadku funduszy spójności możemy dostać 10 procent mniej środków niż obecnie. Pieniądze na dopłaty dla rolników mogą nam zostać natomiast obcięte nawet o 15 procent. Kwieciński dodał, że to wewnętrzne wyliczenia z ministerstwa inwestycji i rozwoju. 

Do tej pory znaliśmy tylko zapowiedzi Komisji Europejskiej dotyczące ograniczenia całej puli przeznaczonej na fundusze spójności i wspólną politykę rolną. Komisja nie wskazywała jednak podziału pieniędzy na poszczególne państwa. Według zapowiedzi z Brukseli, na fundusze spójności w nowej perspektywie budżetowej ma iść o 7 procent środków mniej niż dotąd, a na politykę rolną 5 procent mniej. 

Wiadomo jednak, że mają się też zmienić kryteria podziału pieniędzy pomiędzy poszczególne państwa, a zmiany będą głównie na naszą niekorzyść. 

Minus 10 miliardów euro? 

Korzystając z dostępnych danych i mając wgląd w projekty zmian z Komisji Europejskiej ministerstwo wyliczyło, że cięcia środków unijnych mogą być poważne. Polska w ramach funduszu spójności na lata 2014-2020 dostała 82,5 miliarda euro. Zmniejszenie tej kwoty o 7 procent oznaczałoby ubytek rzędu 5,8 mld euro. 

Z kolei w ramach Wspólnej Polityki Rolnej Polska w latach 2014-20 ma przydzielone 32 mld euro. Tutaj cięcie o 15 procent oznacza, że zniknie 4,8 mld euro. Czyli łącznie możemy stracić nawet 10,6 mld euro. To daje 1,5 mld euro rocznie. Przy obecnym kursie walutowym to 6,5 miliarda złotych, czyli ponad 0,3 procent polskiego PKB. 

Oczywiście to wszystko nie jest jeszcze przesądzone. Wyliczenia ministerstwa mogą być przesadzone, a projekt Komisji Europejskiej może zostać jeszcze wielokrotnie zmieniony - zarówno przez Parlament Europejski, przez samą Komisję, a także przez Radę Europejską w ramach odbywających się co 6 miesięcy szczytów unijnych z udziałem głów państw i szefów rządów. 

Jednak to, co leży na stole dziś, według wyliczeń ministerstwa inwestycji i rozwoju, nie wygląda dobrze.