KNF prosi Brytyjczyków o większy nadzór nad Revolutem. Spółka: 'To bardzo frustrujące'

KNF w czwartkowym komunikacie poinformowała o zwróceniu się do swojego odpowiednika w Wlk. Brytanii o "zapewnienie zwiększonego nadzoru" nad Revolutem. Spółka odpowiada: "Liczymy na nawiązanie dialogu z Komisją".

Komunikat Komisji Nadzoru Finansowego ma związek z awarią, do jakiej doszło w niedzielę 1 lipca. Klienci Revoluta z całego świata mieli wówczas problemy z realizacją płatności - pieniądze znikały z ich kont, ale transakcje nie były realizowane. Awaria została po kilkunastu godzin naprawiona. Środki najpierw miały być zwrócone klientom po 24 godzinach, potem maksymalnie po 72, teraz na oficjalnym profilu spółka informuje, że zwroty mogą potrwać nawet do tygodnia. W sieci pojawiają się głosy oburzenia na tempo zwrotów.

Revolut tłumaczył, że problem pojawił się po stronie zewnętrznej firmy obsługującej transakcje, i że do końca roku powinien być gotowy własny system Revoluta do rozliczania płatności.

Czwartkowy komunikat Komisji Nadzoru Finansowego jest pewnie pokłosiem ewentualnych skarg na Revoluta. KNF informuje m.in., że Revolut działa na podstawie licencji Financial Conduct Authority, czyli organu nadzorczego dla rynku finansowego w Wielkiej Brytanii. Licencja upoważnia m.in. do świadczenia usług płatniczych, w tym prowadzenia rachunków płatniczych i wykonywania transakcji płatniczych. Revolut może działać w całej Unii, w tym w Polsce, na podstawie tzw. „jednego paszportu europejskiego”, a jako, że nadzór nad spółką należy od brytyjskiego regulatora, to KNF nie ma możliwości „wczesnej identyfikacji ewentualnych niewłaściwych praktyk”.

Pismo Komisja konkluduje, iż „w związku z zaistniałą sytuacją [awarią z 1 lipca –red.] oraz rosnącą skalą działalności spółki” zwróciła się do swojego odpowiednika w Wielkiej Brytanii, nadzorującego Revoluta, o „zapewnienie i utrzymanie zwiększonego nadzoru nad spółką”.

Revolut: „to bardzo frustrujące”

Poprosiliśmy o komentarz przedstawiciela Revoluta do komunikatu KNF. Chad West, szef działu marketingu i komunikacji spółki, napisał m.in., że to bardzo frustrujące, gdy na reputację firmy rzutują usterki podmiotów trzecich, niemniej Revolut bierze na siebie pełną odpowiedzialność za problemy 1 lipca. Dodał, że liczy na nawiązanie dialogu z Komisją Nadzoru Finansowego, który będzie „początkiem długiej i owocnej współpracy”.

Poniżej publikujemy pełną wypowiedź Chada Westa z Revoluta:

„Tak jak większość startupów finansowo-technologicznych, korzystamy z usług zewnętrznych partnerów do procesowania transakcji. Ich systemy są dostępne przez 99 proc. czasu, ale istnieje zawsze ryzyko usterki. Od dziewięciu miesięcy pracujemy nad tym, by zbudować własną kompetencję w zakresie procesowania transakcji i przenieść tą funkcję do wewnątrz firmy. Pozwoli to nam zminimalizować ryzyko podobnych incydentów w przyszłości.

Choć jest to bardzo frustrujące, gdy na reputację firmy rzutują usterki podmiotów trzecich, bierzemy na siebie pełną odpowiedzialność za opóźnienia niedzielnych płatności. Szczegółowo informowaliśmy o incydencie wszystkich naszych klientów, w poszczególnych przypadkach oferując zwrot kosztów klientom, którzy zmuszeni byli użyć za granicą innej karty.

Zależy nam na budowaniu transparentnej i konstruktywnej współpracy z regulatorami na każdym rynku, na którym oferujemy nasze usługi. W przypadku Polski, liczymy na nawiązanie dialogu, który będzie początkiem długiej i owocnej współpracy z regulatorem".

Jak działa Revolut?

Aplikacja Revolut to swoisty wirtualny, wielowalutowy "portfel". Wystarczy wpłacić jedną walutę na nasze konto, aby następnie oszczędzać na przewalutowaniu.

Do konta w aplikacji możemy zamówić również kartę (jej wysyłka kosztuje obecnie 9 zł). Przy płatnościach za granicą środki będą ściągane albo z konta „złotówkowego”, albo z konta w danej walucie. Samych walut obsługiwanych przez Revoluta - w sensie przewalutowania transakcji na złote po konkurencyjnym kursie - jest ok. 120.

Revolut ma w Europie ok. 2 mln klientów. Polska, ze 130 tys. osób korzystających z aplikacji, jest tu dla niego trzecim największym rynkiem.

Czytaj też: Karol Sadaj, Revolut: Na czym zarabia Revolut? Jesteśmy mniej chciwi od banków

***

Rafał Masny: Przez trzy lata na pensje przeznaczaliśmy 15 proc. zysków, reszta szła na inwestycje [NEXT TIME]