Tesla zaskoczyła analityków. Nadal gigantyczna strata, ale miało być jeszcze gorzej. Model 3 nareszcie daje zyski

Tesla opublikowała wyniki finansowe za II kw. 2018 r. Choć firma odnotowuje straty większe niż oczekiwane, to ma też kilka dobrych wiadomości - np. ta, że sztandarowy Model 3 w końcu zaczął przynosić zyski.

Analitycy przewidywali przychody Tesli za II kw. na poziomie 3,97 mld dol. Rzeczywiste przychody nieco przerosły oczekiwania, bo wyniosły 4 mld dol. Z kolei strata netto wyniosła 742,7 milionów dolarów, przy czym analitycy spodziewali się, że może sięgnąć nawet 900 mln dol. Złą wiadomością jest natomiast skorygowana strata na akcji w wysokości 3,06 dol., podczas gdy przewidywano stratę na poziomie 2,90 dol.

Od dłuższego czasu jednym z głównych problemów firmy są opóźnienia w produkcji Modeli 3. Fabryka długo przynosiła straty, nie mogąc osiągnąć zamierzonego pułapu produkcji. W raporcie za II kwartał tego roku Tesla w końcu przyznała, że zyski „nieznacznie” przekroczyły koszty. Skomentowano to jako „znaczące osiągnięcie”.

Do tej pory Tesla traciła pieniądze na każdym egzemplarzu wyprodukowanego i dostarczonego Modelu 3. Teraz, według zapowiedzi, zysk ma rosnąć do poziomu ok. 15 proc. w III kwartale i 20 proc. w IV kwartale, „dzięki nieustannej redukcji kosztów".

W III kwartale firma planuje wyprodukować 55 tys. egzemplarzy samochodu, co dałoby średnie tempo produkcji na poziomie 4230 sztuk tygodniowo. Zapowiedziane tempo 5 tys. sztuk tygodniowo zostało już osiągnięte w czerwcu, ale na razie nie jest utrzymywane stale. Kolejny cel - 10 tys. sztuk tygodniowo - ma być osiągnięty na początku 2019 r.

Tesla Model 3 jest obecnie najpopularniejszym samochodem elektrycznym w USA. Według ekspertów firmy inżynieryjnej Munro&Associates, Tesla na pojedynczym Modelu 3 jest w stanie uzyskać marżę w wysokości 30 proc. netto, czyli 16,5 tys. dol. Równocześnie z informacjami o wysokiej marży pojawiają się też informacje o rosnącej liczbie rezygnacji z zamówionych samochodów. Według ekspertów, konsumenci są zniechęceni długim czasem oczekiwania i kończącym się systemem dopłat. Najdłużej na swój samochód czekać muszą ci, którzy zamówili najtańszy model podstawowy. Część z nich otrzyma warte 35 tys. pojazdy dopiero w 2020 roku. 

***

Rafał Agnieszczak: Ktoś, kto zawsze jedzie po bandzie, nie wygra w biznesie [NEXT TIME]

Więcej o: