Branża kurierska się przegrzewa. Powodem zakaz handlu w niedzielę i brak pracowników

Zakupy przez internet stają się coraz droższe. Wszystko przez rosnące koszty przesyłek. Od początku roku cennik zmieniły m.in. InPost, UPS, DHL i DPD. Teraz podnosi stawki Poczta Polska - podała "Rzeczpospolita"

Podwyżki, w zależności od gabarytu przesyłki wyniosły nawet powyżej 20 procent Przedstawiciele branży informują, że to nie koniec. Zmiany w cennikach wymusza na nich przede wszystkim wzrost kosztów pracy oraz wyższe ceny paliw.

Wyraźne ożywienie firmy kurierskie odczuły w kwietniu 2018 r. Do tej pory większość paczek stanowiła drobna elektronika, ubrania czy kosmetyki. Nagle przez magazyny zaczęły przewijać się towary większych gabarytów, w tym wózki dziecięce, rowery, sprzęt sportowy, meble a nawet drzwi i okna.

Wszystko za sprawą zbliżającego się sezonu komunijnego oraz ograniczenia handlu w niedzielę. O ile zakupy spożywcze można zaplanować na inny dzień, tak dla wielu osób alternatywą dla zamkniętego np. marketu budowlanego, okazało się zakupienie mebli i wyposażenia domu przez internet. 

Do tego sklepy, bojąc się utraty zysków w pierwszych tygodniach obowiązywania ustawy, wabiły klientów internetowymi promocjami.  W efekcie kurier, który do samochodu mieścił ok. 70 paczek, nagle był w stanie spakować ich o 20 proc. mniej.

Branża kurierska już teraz boi się sezonu świątecznego, któremu w ostatnich dwóch latach towarzyszyły regularne problemy z dostarczaniem paczek na czas. W tym roku sytuacja może być jeszcze trudniejsza.

Przesyłki będą dalej drożały

Jak podaje "RZ", od sierpnia UPS zmienił cennik dla przesyłek niestandardowych, a od września będzie doliczał opłatę paliwową do kolejnych usług.

DHL w lipcu zmienił  sposób wyceny paczek: zmniejszył maksymalną długość przesyłki standardowej ze 140 do 120 cm. Wprowadził też opłatę za tzw. wagę gabarytową.

Na zmiany zdecydowała się naweg Poczta Polska. Nadanie tzw. Paczki+ do 0,5 kg zdrożało o 1,5 zł. 

Kuriera zatrudnię od zaraz

Problem ze znalezieniem pracowników firmy kurierskie mają od dawna. Kilka lat temu przyczyną były mało atrakcyjne warunki zatrudnienia. W czasach, kiedy pensja minimalna wahała się w okolicach 1,3 tys. zł, kurierzy w dużych miastach zarabiali co prawda 2-3 tys. zł, ale często wymagano od nich założenia działalności gospodarczej. Kierowcy narzekali na zmienne zasady rozliczania i przeładowanie pracą. Najgorzej było przed świętami, gdy cała Polska na ostatnią chwilę robiła zakupy przez internet.

Dziś oferty kuszą zarobkami oscylującymi w granicach 3-5 tys. zł brutto, czyli między 2,2 a 3,7 tys. z na rękę, często oferując umowę o pracę. Jednak chętnych brakuje. 

Część zawodowych kierowców woli obstawiać transport krajowy i międzynarodowy, gdzie zarobi niemal dwa razy tyle. A jeżeli zatrudnią się u zagranicznego przewoźnika, ich wynagrodzenia wzrosną kilkukrotnie. 

Dla tych, którzy nie marzą o dalekich trasach i dysponują jedynie prawo jazdy kategorii B, sposobem na zarabianie pieniędzy okazał się m.in. Uber.

Dodatkowo dobra sytuacja na rynku pracy powoduje odpływ pracowników do branż, gdzie praca jest spokojniejsza i nie wymaga spędzania połowy dnia za kierownicą.

+++

Ewa Błaszczyk: Nie zakładajmy na wstępie, czy będzie sukces czy klapa, tylko zróbmy robotę [NEXT TIME]

Więcej o: