Na budowach większość pracowników to osoby po maturze albo studiach. "Dokonała się rewolucja"

W I kwartale 2018 r., po raz pierwszy w historii polskiego budownictwa, liczba pracowników z wykształceniem średnim lub wyższym przewyższyła tych z wykształceniem podstawowym lub zawodowym.

Dane dotyczące zatrudnienia w polskim budownictwie z badania BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności, prowadzone przez Główny Urząd Statystyczny) podsumowała firma badawczo-analityczna Spectis. Wynika z nich, że pierwszy raz w historii w tym sektorze pracuje więcej osób o wyższym i średnim wykształceniu, niż podstawowym i zawodowym. - W ciągu minionej dekady w tym obszarze na rynku pracy dokonała się prawdziwa rewolucja - komentuje Bartłomiej Sosna, ekspert rynku budowlanego w Spectis.

.. Spectis

Co stoi za tą historyczną zmianą?

W opinii Bartłomieja Sosny ze Spectis, przyczyn jest kilka. Po pierwsze, duży wzrost liczby licealistów i studentów przy jednocześnie malejącej popularności szkół zawodowych. - Nie oznacza to jednak, że wszystkie osoby mający maturę lub tytuł magistra zasiadają w firmach budowlanych na czysto biurowych posadach - zastrzega Sosna. - Często osoby, które nie do końca trafiły z wyborem studiów, finalnie znajdują pracę w budownictwie na stanowiskach robotniczych lub techniczno-robotniczych. Te, nawiasem mówiąc, wcale nie muszą być gorzej płatne w porównaniu z pracą biurową - mówi ekspert.

Drugą przyczyną, jaką wymienia Sosna, jest postępująca mechanizacja pracy oraz lepsza logistyka pracy w budownictwie. - Objawia się to np. w takich podstawowych czynnościach jak odchodzenie od przygotowywania betonu w betoniarkach na rzecz masy betonowej prefabrykowanej, wykorzystywanie innowacyjnych materiałów budowlanych, czy bardziej efektywne wykorzystywanie maszyn budowlanych. Wszystkie tego typu zmiany przekładają się na mniejszą pracochłonność - tłumaczy ekspert.

Sosna dodaje również, że "przy wszystkich zaletach badania rynku pracy metodą BAEL", jego istotną wadą jest trudność dotarcia z ankietą do pracowników pochodzących z zagranicy. A tym wszak na polskich budowach jest mnóstwo.

Płace rosną, chętnych brak

Co ciekawe, rośnie odsetek kobiet pracujących z w branży budowlanej. Choć to nadal sektor zdominowany przez mężczyzn, to płeć piękna stanowi już "aż" 8 proc. zatrudnionych.

.. Spectis

Firmy budowlane mają olbrzymie problemy ze znalezieniem ludzi do pracy. Jak zauważa Spectis, obecnie liczba osób bez pracy, z doświadczeniem w budowlance, jest czterokrotnie niższa niż jeszcze kilka lat temu. W I kwartale bezrobotnych uprzednio
pracujących w budownictwie było zaledwie 67 tys. osób, wobec 120 tys. rok
wcześniej i aż 240 tys. w latach 2012-2014. - W praktyce dla pracowników oznacza
to, że aby w obecnej sytuacji rynkowej stracić pracę w budownictwie, trzeba się
naprawdę postarać - śmieje się Bartłomiej Sosna.

Wszystko mimo solidnych wzrostów płac w budownictwie, rzędu 8-10 proc. rok do roku. Co ciekawe, to właśnie powód, dla którego spada zatrudnienie w najmniejszych firmach budowlanych, a rośnie w większych (10 pracowników i więcej). - Część osób
zrezygnowała z samozatrudnienia i zadowoliła się dobrze płatną pracą na etacie
w profesjonalnych przedsiębiorstwach budowlanych - tłumaczy Sosna.

"Ukraińcy nie zasypią nam dziury"

Łączne zatrudnienie w budownictwie jednak spada, i to pomimo ożywienia gospodarczego. To może generować kolejne problemy - dynamicznie rośnie liczba przetargów publicznych, firmy, deweloperzy czy osoby prywatne też chcą budować coraz więcej. Walka o pracownika w połączeniu z niechęcią inwestorów do indeksowania wartości kontraktów może mieć opłakane skutki. 

- Ukraińcy nie zasypią nam dziury. Tych, którzy byli do wzięcia i tak już wzięliśmy - mówił w niedawnym wywiadzie dla next.gazeta.pl Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Na powrót Polaków z emigracji też nie liczy. - Oni są tam już kilka lat, pościągali rodziny, osiedlili się. Wydaje się, że łatwiej ściągnąć Włocha do Polski na dwuletni kontrakt, niż ściągnąć Polaka z zagranicy, któremu trzeba by pokazać dalszą perspektywę - mówił Styliński. 

Czytaj więcej: Branży budowlanej grozi powtórka z 2012 roku i masowe bankructwa. Potrzeba odważnych decyzji rządu

***

Maciej Panek: Byłem na dnie, gdy otworzyłem firmę posiadającą obecnie 3 tys. samochodów [NEXT TIME]