"Titanic już opuścił port". Wpływowy amerykański przemysłowiec martwi się wojną handlową

- To, co się stanie, jest oczywiste - ceny pójdę w górę, sprzedaż spadnie, miejsc pracy ubędzie - tak o wpływie amerykańskich ceł na chińskie towary mówił w wywiadzie dla CNN Rick Helfenbein, prezes Stowarzyszenie Amerykańskich Producentów Odzieży i Obuwia.

Zdaniem Helfenbeina negatywny wpływ rozpędzającej się chińsko-amerykańskiej wojny handlowej na gospodarkę jest wyłącznie kwestią czasu. Amerykanie odczują wyraźny wzrost cen za około sześć do dziewięciu miesięcy - mówił w wywiadzie udzielonym stacji CNN.

- Patrzymy właśnie, jak Titanic wypływa z portu. To nie jest dobra wiadomość – tłumaczył obrazowo.

Amerykański przemysł odzieżowy i obuwniczy jest ściśle zależny od chińskich dostawców. Aż 41 proc. odzieży (sprzedawanej w Stanach), 72 proc. butów i 84 proc. akcesoriów odzieżowych jest importowanych do USA z Chin. Przy tak dużej skali importu nie da się szybko, jeżeli w ogóle, zastąpić dotychczasowych dostawców. - Relacje handlowe buduje się latami - podkreślał Helfenbein.

W jego scenariuszu zatem wkrótce w jego branży ceny pójdę w górę, sprzedaż spadnie i w efekcie w firmach rozpoczną się zwolnienia. Odczuje to cała gospodarka.

Czytaj więcej: Trump podpisuje ważny dokument. Zakaz dla sprzętu Huawei i ZTE w amerykańskich urzędach. 

Nowa taryfy obowiązują od czwartku

Helfenbein wypowiadał się dla stacji CNN, gdy wchodziły w życie nowe cła. Od czwartku Amerykanie zaczęli pobierać opłaty wysokości 25 proc. od importu kolejnych 279 produktów z Chin o łącznej wartości 16 mld dol. - wśród nich są między innymi półprzewodniki, artykuły chemiczne, motocykle i elektryczne skutery.

Równocześnie Chińczycy odpowiedzieli na ten ruch, wprowadzając własne taryfy celne na amerykańskie produkty - między innymi paliwo, wyroby stalowe, samochody i sprzęt medyczny. Wartość tych towarów również wynosi 16 mld dol.

Będą kolejne cła?

Administracja Trumpa grozi, że wprowadzi kolejne cła na chińskie towary o wartości 200 mld dol. To zdaniem Helfenbeina będzie kolejnym ciosem dla amerykańskiej gospodarki.

Jego zdaniem rozwiązywanie problemów w gospodarce przez opodatkowanie własnych konsumentów (bo tym naprawdę są cła) jest szaleństwem. - To jak karanie syna za to, co złego zrobiła córka. To nie ma sensu - podsumował Helfenbein.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.

Co łączy SMS-y i alfabet Morse'a?