Cła za 200 mld dol. to za mało? Trump planuje mocne uderzenie w Chiny

Donald Trump znowu grozi cłami Chinom. Powody? Od początku prezydentury te same, czyli m. in. nieuczciwa polityka handlowa czy kradzież własności intelektualnej.

Jeszcze nie weszły w życie zapowiedziane w lipcu cła o wartości 200 mld dol., a już prezydent USA Donald Trump ogłasza, że jeśli tylko zechce nałoży kolejne karne taryfy, tym razem o wartości aż 267 mld. dol (są już ponoć przygotowane). Jak jednak dodaje, dużo zależeć będzie od tego jak zachowają się w negocjacjach same Chiny.

Jeśli rzeczywiście tak się stanie, to wraz z obecnie wprowadzonymi już obostrzeniami, zbliżylibyśmy się do wartości docelowej zapowiadanej przez Trumpa, czyli 500 mld dol. Co jest w zasadzie całą wartością importu z Chin do USA. 

Czytaj więcej: "Uczciwy handel będzie nazywany głupim handlem". Donald Trump po spotkaniu G7 uderza na Twitterze

Cła to nie wszystko

Kolejną handlową groźbą ze strony amerykańskiego prezydenta niespecjalnie przejmują się, jak to tej pory, tamtejsze rynki finansowe. Dziś np. tuż po publikacji powyższej informacji główne indeksy giełdowe szybko straciły na wartości ponad 0,5 proc., ale później zaczęły odrabiać straty.

Warto też dodać, że rynkowe wskaźniki w USA, mimo niepewności związanej wojną celną Trumpa, zachowują się w tym roku znacznie lepiej niż np. europejskie. Dla przykładu indeks giełdy Dow Jones zyskał prawie 5 proc. (w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż 19 proc.), a np. niemiecki Dax jest na ponad 7-proc. minusie (w 12 miesięcy traci ponad 2,5 proc.). 

Analitycy sugerują, że ma to związek za całościową polityką gospodarczą obecnego prezydenta, który oprócz kontrowersyjnych karnych danin (nakładanych nie tylko na Chiny ale i UE i inne kraje), obniża też firmom podatki. Jedne z najważniejszych zmian jakie wprowadził Trump, to np. obniżenie stawki podatku CIT z 35 do 21 procent, czy też obniżenie podatku dla zagranicznych dochodów amerykańskich firm z 35 procent do 8 i 15,5 procent. 

Kapitał do USA "zaprasza też" amerykański bank centralny, który regularnie od końca 2015 roku podnosi stopy procentowe. 

"Titanic wypływa z portu"

Nie da się jednak ukryć, że amerykańskie cła (a z czasem i wyższe stopy), które nie pozostają bez odpowiedzi ze strony Chin, mogą w końcu uderzyć także w tamtejszy w biznes. Wystarczy choćby przytoczyć niedawną wypowiedź Ricka Helfenbeina, prezesa Stowarzyszenia Amerykańskich Producentów Odzieży i Obuwia, którego zdaniem negatywny wpływ rozpędzającej się chińsko-amerykańskiej wojny handlowej na gospodarkę jest wyłącznie kwestią czasu. 

- Patrzymy właśnie, jak Titanic wypływa z portu. To nie jest dobra wiadomość – tłumaczył obrazowo w telewizji CNN Helfenbein. - To, co się stanie, jest oczywiste - ceny pójdę w górę, sprzedaż spadnie, miejsc pracy ubędzie - dodaje. Według niego stanie się to za ok. sześć do dziewięciu miesięcy. 

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ

Morawski: "Teraz rozwijamy się w tempie 5 proc., ale to jest nie do utrzymania. Choćby dlatego, że w Polsce zabraknie pracowników"