Kosmiczne ceny iPhone'ów. Apple może na tym dużo stracić [OPINIA]

Najtańszy z nowych iPhone'ów kosztuje w Polsce 3729 zł, najdroższy - dwa razy więcej. Apple konsekwentnie realizuje swoją strategię marketingową, gdzie wysoka cena jest jednym z najważniejszych jej elementów. I coraz więcej przy tym ryzykuje.

Ceny najnowszych smartfonów Apple’a zaczynają być absurdalne. Najtańszy iPhone XR kosztuje więcej niż wynosi pensja większości pracujących Polaków (mówimy o medianie zarobków), a za 7219 zł, które trzeba dać za iPhone’a XS Max z 512 GB pamięci, możemy kupić np. Renault Megane II z połowy poprzedniej dekady. To sporo, jak na urządzenia, które nosimy w kieszeni i których czas użytkowania wątpliwe, by przekroczył dwa lata.

To również sporo, jeżeli porównamy możliwości nowych iPhone’ów z konkurencją. Nawet zakładając, że smartfony Apple’a potrafią zrobić lepszą fotkę niż flagowe modele konkurencji – co z pewnością jest dyskusyjne - albo są ładniejsze lub szybsze, to pytanie brzmi, czy zmiany są aż tak duże, by zaakceptować różnicę w cenie pomiędzy iPhone’ami a flagowcami konkurencji liczoną w tysiącach złotych? Przypomnijmy, że np. Huawei P20 kosztuje nieco ponad 3 tys. zł, Xiaomi Mi 8 kilkaset złotych mniej, a Samsunga Galaxy S9 kupimy już za kwotę wyraźnie poniżej 3 tys. zł.

Konsekwentna strategia Apple’a

Wysokie, a nawet coraz wyższe, ceny smartfonów Apple’a to konsekwencja przyjętej strategii marketingowej. U jej podstaw leży prosta konstatacja faktu, że konkurencja chińsko-koreańska jest już niezwykle silna i zaczyna rządzić na masowym rynku.

Potwierdzają to twarde dane liczbowe. W drugim kwartale tego roku Huawei, po raz pierwszy w historii, wyprzedziło Apple’a pod względem liczby sprzedanych smartfonów. Tym samym jest już na drugim miejscu za Samsungiem. A na czwartym miejscu jest już Xiaomi i za chwilę, biorąc pod uwagę potężne wzrosty sprzedaży chińskich producentów, Apple spadnie z podium.

Co zatem robić? Zamknąć się w niszy luksusowych produktów i starać się ją poszerzać. W tym świecie marże są wysokie. Apple, by trwać przez lata dalej i cieszyć akcjonariuszy krociowymi zyskami, nie musi więc sprzedawać aż tyle smartfonów, co konkurencja.

Strategia wysokich cen Apple’a, która niektórych może szokować, nie jest jego autorskim pomysłem. Z powodzeniem stosuje ją lub stosowało wielu innych znanych firm i koncernów. Tak działa choćby Mercedes. Są też firmy, które kiedyś były bardziej masowe, ale przegrywając w niższych segmentach rynku z konkurencją, koncentrują się więc na sprzedaży produktów droższych i planują jeszcze droższe – tak robi np. teraz koncern Fiat Chrysler Automobiles. Zamknął ostatnio linię Punto, myśli o wycofaniu Tipo, rozwija tylko droższe, w tym modele z serii 500 i SUV-y w ramach marki Jeep.

Dwa zagrożenia

Na razie strategia Apple’a się świetnie sprawdza. Jego wybitni specjaliści od marketingu przekonali wielu przedstawicieli klasy średniej na całym świecie, że iPhone w dłoni i MacBook pod pachą są częścią lepszego świata i wyznacznikiem pewnego prestiżu i luksusu. Wielu więc myśli, że warto wydać kilka lub nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych za nową komórkę lub notebooka ze znaczkiem nadgryzionego jabłuszka.

W tym wszystkim są tylko dwa zagrożenia. Po pierwsze, nie można podnosić cen bez końca. Jest pewien pułap, którego przekroczenia nie zaakceptuje znaczna część klientów. Są głosy, że Apple właśnie dotarł do tego poziomu – jeżeli tak, to grozi mu utrata kolejnej części rynku i stoczenie się głębiej w niszę luksusu, tam gdzie na innym rynku jest już np. Jaguar.

No i w świecie luksusowej i mało różnicowanej oferty – a tak jest z iPhone’ami - bardzo trzeba uważać na jeszcze jeden detal. Chodzi o różnicę w cenach pomiędzy najtańszym smarftonem Apple, a dwoma droższymi modelami XS i XS Max. Jest ona duża. I może powodować, że znaczna część klientów Apple’a będzie wybierać tańszy model, kosztem rezygnacji z droższych – mówi się w takiej sytuacji o kanibalizacji produktów.

To nie jest dobra wiadomość dla Apple’a. Może zarobić mniej, niż w sytuacji, gdyby inaczej dobrał ceny iPhone’ów lub, jeszcze lepiej, bardziej je zróżnicował.

Apple jest firmą giełdową. Do tego ikoną współczesnego świata – wszyscy na nią patrzą, wszyscy o niej mówią. Szybko więc dowiemy się, czy nadal strategia wysokich cen i trzech podobnych iPhone’ów jest najlepsza dla firmy.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.

Jacek Walkiewicz: Widzę szanse w problemach, a wcześniej widziałem problemy w szansach [NEXT TIME]