11 tysięcy osób straci pracę? Taki może być efekt zwycięstwa PiS w sejmikach

Prawo i Sprawiedliwość w wyniku wyborów zdobyła samodzielną władzę w sześciu sejmikach wojewódzkich. Dla urzędników samorządowych może to oznaczać zwolnienie z pracy. W grę wchodzi los nawet 11 tys. osób.

Wyniki wyborów do sejmików nie pozostawiają wątpliwości - politycy Prawa i Sprawiedliwości będą samodzielnie rządzili w sześciu województwach podkarpackim (w którym PiS wygrało także w 2014 roku), łódzkim, podlaskim, lubelskim, małopolskim i świętokrzyskim. PiS zwyciężyło jeszcze w trzech województwach: dolnośląskim, śląskim i mazowieckim, jednak potrzebowałoby koalicjanta do uzyskania wymaganej większości.

Dla urzędników zatrudnionych w urzędach marszałkowskich oznacza to lęk przed utratą pracy

Wyniki wyborów do sejmików wojewódzkich. Ile osób straci pracę? 

Tylko w urzędach marszałkowskich w pięciu województwach (w szóstym, w województwie podkarpackim, PiS rządzi od 2014 roku) pracuje około 5 tysięcy osób. Ale to nie wszystko, jak zauważa Portal Samorządowy, władze samorządowe mają także wpływ na obsadę różnych instytucji - od muzeów, szpitali, teatrów aż po Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego.

W tych wszystkich instytucjach, jak w spółkach Skarbu Państwa po wyborach w 2015 roku, można spodziewać się wymiany kadr. Dotyczy to także spółek, których samorządy są udziałowcami. Według Portalu Samorządowego łącznie może chodzić o 11 tys. miejsc pracy.

Największe zmiany będą tam, gdzie były wrogie siły, czyli Platforma Obywatelska i PSL. (...) Nie jest dobrze, kiedy stanowiska administracyjne traktowane są jako łup zdobywany przez partie - w ten sposób obsadzamy administrację działaczami partyjnymi, niezależnie od tego, czy mają kwalifikacje, czy nie

- mówił Portalowi Samorządowemu prof. Antoni Kamiński z Instytutu Studiów Politycznych PAN. 

Kilka faktów wskazuje jednak, że kompletnej czystki może nie być i to z bardzo prozaicznego powodu. Politolog Ryszard Kessler zwrócił uwagę, że urzędy marszałkowskie płacą relatywnie mało i "kadrę, którą się zastało, trzeba szanować", bo może się okazać, że nowych chętnych do pracy nie będzie. 

Na pewno zagrożone są wyższe stanowiska w urzędach, jednak wymiana dyrektorów i wyższej kadry kierowniczej jest zazwyczaj normą. Nowa ekipa rządząca musi mieć zaufanie do kadry zarządzającej i jest to naturalne zjawisko. O wiele trudniej wymienić natomiast specjalistów i oni zazwyczaj zostają na stanowiskach. 

Eksperci nie wróżą rewolucyjnej wymiany wśród szeregowych pracowników urzędów marszałkowskich i instytucji czy spółek im podległych. Nie oznacza to jednak, że szeregowi urzędnicy mogą spać spokojnie - wymiana kadr może nastąpić, ale po prostu rozłożyć się w czasie na rok-dwa.