Niemiecki dziennik o Nord Stream 2: Gromki śmiech Putina

Mądry Niemiec po szkodzie: coraz więcej niemieckich polityków zaczyna rozumieć, że Nord Stream 2 jest projektem szkodliwym. Ta refleksja przychodzi jednak za późno - uważa komentator "Sueddeutsche Zeitung".

"Mówi się, że prezydent Rosji Władimir Putin interesuje się niemiecką polityką wewnętrzną. Nie można więc wykluczyć, że usłyszał opinię polityka CDU Friedricha Merza o bałtyckim gazociągu Nord Stream 2. Kandydat do fotela szefa partii po Angeli Merkel zadał pytanie, czy powinniśmy budować ten gazociąg?" - pisze autor komentarza w "Sueddeutsche Zeitung" (SZ) Daniel Broessler. Zdaniem Merza Putin powinien wiedzieć, że wobec incydentu na Morzu Azowskim w Niemczech zaczęto się nad tym zastanawiać.

Gromki śmiech Putina

"Przyjmując, że Putin to wszystko wie, nie trudno wyobrazić sobie jego reakcję: gromki śmiech" - pisze Broessler. "Gazociąg, o którego powstrzymaniu zaczęto w Niemczech naraz dyskutować, znajduje się od dawna w budowie" - zaznacza autor. Jak podkreśla, istotne pozwolenia zostały wydane, część rur została już ułożona, a próba włączenia Komisji Europejskiej zakończyła się fiaskiem, w czym znaczny udział miały Niemcy.

Jeżeli projekt gazociągu natrafi na poważne przeszkody, będzie to zasługa nie Berlina, lecz Stanów Zjednoczonych, które grożą sankcjami firmom uczestniczącym w inwestycji. Nawet gdyby poszczególne koncerny przestraszyły się amerykańskich sankcji, Rosja prawdopodobnie sama zrealizuje projekt - uważa dziennikarz SZ.

Merkel ignorowała ostrzeżenia

Zdaniem Broesslera zarówno Ukraina, jak i Komisja Europejska wystarczająco wcześnie ostrzegały przed skutkami budowy gazociągu, jednak niemiecki rząd podchodził obojętnie do tych ostrzeżeń. Część polityków CDU wskazywała co prawda na zagrożenia, jednak szefowa partii ignorowała je. Dopiero kilka miesięcy temu Merkel przyznała, że Nord Stream 2 jest projektem nie tylko biznesowym, lecz także politycznym.

Merkel zabiega obecnie o to, by Rosja dała gwarancję, że nadal będzie przesyłać gaz przez Ukrainę. "Takie obietnice mają tylko jeden cel: uspokoić niemieckie sumienie" - ocenia autor.

Jest za późno

Putinowska Rosja nie przejmuje się ani prawem międzynarodowym, ani własnymi obietnicami - pisze Broessler. Tracąc tranzyt gazu, Ukraina traci jedno z nielicznych zabezpieczeń przed ekspansywną i agresywną Rosją. Pocieszanie w tej sytuacji Ukrainy perspektywą rosyjskich obietnic czy traktatowych zobowiązań "graniczy z szyderstwem" - uważa dziennikarz SZ.

"Putinowi zależy jedynie na budowie gazociągu. Wszystko inne jest czczą gadaniną" - czytamy w SZ. "Niewiele przemawia za tym, że rosyjska presja na Ukrainę osłabnie. Putin będzie nadal wykorzystywał każdą słabość sąsiada. Nord Stream 2 pomoże mu w tym. W Niemczech głośno się o tym myśli. Jest już jednak za późno" - konkluduje Boessler.

Artykuł pochodzi z serwisu

''Deutsche Welle''

embed