Petycja w sprawie dzików. "To ma być masakra". "Apeluję abyśmy nie brali udziały w tej rzezi"

Część ekologów i myśliwych protestuje przeciwko planom masowego wybijania dzików. Na wniosek Ministerstwa Środowiska w najbliższych weekendach może zginąć nawet 200 tys. zwierząt. Wszystko przez zwalczanie choroby pomoru świń.
Zobacz wideo

Plany związane z masowym odstrzałem dzików, ogłoszone przez Ministerstwo Środowiska, spotykają się ze sprzeciwem części środowiska myśliwskiego. Jak już informowaliśmy od najbliższego weekendu będą organizowane masowe polowania na dziki. W ramach zwalczania ASF - afrykańskiego pomoru świń - zginąć może nawet 200 tys. zwierząt. Według niektórych szacunków to nawet 90 proc. populacji. 

Czytaj też: Rusza masowy odstrzał dzików. Hodowcy są za, ekolodzy pukają się w czoło

Marek Porczak, członek Koła Łowieckiego Ostoja w Jarosławiu, wystosował list otwarty do myśliwych. Apeluje w nim, by nie brać udziału w akcji.

To nie ma być odstrzał, to nie ma być pozyskanie, to nie ma być redukcja populacji, to ma być masakra. Ktoś z chorą głową postanowił, że mają być wystrzelane wszystkie dziki, łącznie z prośnymi lochami, jak również te, które już prowadzą młode. Co gorsze, kusi się nas pieniędzmi za tego typu odstrzały.

- pisze Porczak.

Zwracam się zatem do was, abyście odmówili wzięcia udziału w tych nieprzemyślanych, nieskutecznych i nikomu niepotrzebnych rzeziach, które w ogóle nie mają żadnego wpływu na rozwój choroby ASF.

- dodaje. I wyjaśnia, że, jego zdaniem, likwidacja dzików nie jest konieczna do zwalczenia choroby. 

Winą za rozprzestrzenianie ASF obarczyć trzeba hodowców, bo hodowcy to wyborcy, to elektorat, to suweren, ich trzeba hołubić, a żeby nie mówili, że nic się nie dzieje w walce z ASF, to wymyślono, że trzeba wytępić dziki i w ten sposób rozwiąże się sprawę.

- czytamy w apelu.

W mediach społecznościowych pojawiają się apele innych osób. Oświadczenie w sprawie dzików wydał m.in. Włodzimierz Cimoszewicz.

Te dziki nie mają szans. To prawda, że kilka lat temu dziki z Białorusi przyniosły ASF do Polski, ale od dawna to nie dziki, ale ludzie przenoszą tę chorobę do regionów oddalonych od wschodniej granicy. Realne powstrzymanie epidemii jest możliwe tylko przez kilkuletnią likwidacje hodowli trzody w dużej części Polski.

Minister i hodowcy popierają odstrzał

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski bronił konieczności przeprowadzenia odstrzału dzików. 

Bez depopulacji dzika nad tą chorobą nie zapanujemy, sama bioasekuracja nie wystarczy.

- powiedział cytowany przez PAP.

Tadeusz Blicharski z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej "Polsus" w rozmowie z naszą redakcją stwierdził, że środowisko rolników i hodowców zdaje sobie sprawę z tego, że odstrzał dzików nie jest jedyną metodą zwalczania choroby. 

Jednak hodowcy, rolnicy wnioskowali od dawna o radykalne zmniejszenie populacji dzików. Trzeba oczywiście pamiętać o tym,że jest to obecnie tylko jeden z najistotniejszych elementów walki z chorobą, ale w środowisku poparcie dla takiej inicjatywy jest duże.

- stwierdził. 

W ramach prowadzonych polowań odstrzelonych może zostać nawet 200-210 tys. dzików (łącznie, w ramach całorocznego planu obejmującego polowania w zeszłym i tym roku). Za niewielką część z nich myśliwym wypłacony będzie ryczałt - 650 zł. za lochę i 350 zł za innego dzika.