Tusk, Kopacz i Schetyna mają stanąć przed komisją ds. VAT. "To osoby, którym podlegało szereg instytucji"

Donald Tusk, Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna i Bartłomiej Sienkiewicz zostaną wezwani przed komisję ds. VAT - wyjaśnił Marcin Horała, jej przewodniczący. Lista znanych nazwisk jest znacznie dłuższa.
Zobacz wideo

Komisja ds. VAT przesłucha nowych świadków - poinformował w Sejmie Marcin Horała, jej przewodniczący. Do składania wyjaśnień wezwanych zostanie łącznie 26 osób.

Wśród nich Donald Tusk i Ewa Kopacz, byli premierzy. 

To są osoby, którym podlegało szereg instytucji, których badanie jest przedmiotem prac komisji. To osoby powołujące i odwołujące ministrów finansów, osoby dające wytyczne służbom specjalnym.

- argumentował Horała podczas spotkania z dziennikarzami transmitowanego przez Polsat News. 

Powołanie przed komisję Grzegorza Schetyny i Bartłomieja Sienkiewicza, byłych ministrów spraw wewnętrznych, polityk PiS tłumaczył ich potencjalną wiedzą na temat działań służb.

Pojawiło się kilka pytań, które trzeba będzie zadać zwierzchnikom tych sił. To jest chociażby kwestia losów raportu CBŚ dotyczącego zwalczania mafii paliwowej, który zaginął. 

- stwierdził Horała. 

Waldemar Pawlak i Janusz Piechociński, byli ministrowie gospodarki, również zostaną wezwani przez komisję. Będą odpowiadać na pytania związane z kwestią tzw. odwróconego VAT-u m.in. na złom i pręty stalowe. 

Czytaj też: Szczurek odpowiada komisji ds. VAT: Skandal. 250 mld zł to nonsens. Trybunał Stanu? "Chętnie"

Wśród grona 26 świadków znajdują się inne osoby zajmujące wysokie stanowiska w rządzie i instytucjach rządowych, spółek paliwowych, hutniczych, metalurgicznych i innych.

Komisja śledcza ds. VAT została powołana w lipcu 2018 r. Zajmuje się oceną działań rządów PO-PSL. Zakres jej prac obejmuje okres od grudnia 2007 r. do listopada 2015. Według polityków PiS - za czasów rządów koalicji PO-PSL luka w podatku VAT wyniosła ponad 250 miliardów złotych. Mateusz Szczurek - były szef resortu finansów - w rozmowie z naszą redakcją nie zgodził się z tymi zarzutami.  Wyjaśnił, że za czasów jego pracy w resorcie nie było "żadnego przymykania oczu" w sprawie ściągalności podatków. 

Więcej o: