Brexit. Theresa May w czwartek jedzie do Brukseli. KE: "Nasze stanowisko jest jasne"

Premier Wielkiej Brytanii w najbliższy czwartek, 7 lutego, ma rozmawiać w Brukseli z Jean-Claude Junckerem. Czasu na takie negocjacje jest coraz mniej, bo brexit ma formalnie wejść w życie 29 marca. W przyszłym tygodniu w brytyjskim parlamencie kolejne kluczowe głosowanie.
Zobacz wideo

Formalny brexit za niespełna dwa miesiące, ale wciąż nie wiadomo, jak dokładnie będzie wyglądać.To dlatego, że brytyjska Izba Gmin nie zgodziła się zaakceptować umowy, którą wcześniej wynegocjowała z UE Theresa May. Teraz pani premier jest w Irlandii Północnej, gdzie próbuje wzmocnić poparcie dla swojego ostatniego pomysłu. Plan ten zakłada renegocjacje najbardziej spornego punktu umowy brexitowej - tak zwanego backstopu.

Theresa May jedzie do Brukseli ws. brexitu

W czwartek Theresa May ma w tej sprawie spotkać się z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem. Przedstawiciele Brukseli i poszczególne państwa UE co raz podkreślają, że nie ma możliwości renegocjacji porozumienia w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Powtórzył to we wtorek rzecznik Komisji Europejskiej, Margaritis Schinas. "Nasze stanowisko jest jasne. Czekamy jeszcze raz na to, co premier ma nam do powiedzenia" - dodał rzecznik.

Komisja ostatnio wiele razy apelowała, by Wielka Brytania sprecyzowała swoje oczekiwania i powiedziała, czego konkretnie się domaga. Bruksela wyklucza zmiany w umowie handlowej, ale gotowa jest zmienić zapisy w deklaracji politycznej, dotyczącej przyszłych relacji Unii z Wielką Brytanią.

Czytaj też: Brexit jak "Dzień świstaka". Po kolejnym głosowaniu May znów chce jechać na negocjacje do Brukseli

Backstop to zapis w umowie gwarantujący, że po brexicie nie będzie kontroli na granicy irlandzkiej. Ale do czasu wynegocjowania nowej umowy handlowej Brukseli z Londynem Wielka Brytania ma pozostawać w unii celnej. Dla zagorzałych zwolenników brexitu ten zapis jest nie do zaakceptowania, bo nie ma ograniczenia w czasie. Obawiają się oni, że taka sytuacja będzie przeciągać się w nieskończoność i uniemożliwi w przyszłości Wielkiej Brytanii zawieranie umów handlowych z resztą świata.