W sprawie ustawy frankowej robi się gorąco. Ambasady dają ostrzeżenie posłom

Jak dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna", we wspólnym liście do przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych ambasady Niemiec, Austrii, Hiszpanii i Portugalii ostrzegają przed przyjmowaniem "ustawy frankowej".
Zobacz wideo

Jak wynika z informacji "DGP", we wspólnym liście do Andrzeja Szlachty, przewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych, cztery ambasady sugerują ponowne rozpatrzenie projektu ustawy "frankowej", którą w środę ma zająć się komisja. W piśmie informują m.in., że tzw. Fundusz Restrukturyzacyjny (do którego banki będą musiały odprowadzać składki na przewalutowanie kredytów frankowych na złote) może naruszać np. unijne zasady swobody zawierania umów, niedziałania prawa wstecz umowy o ochronie inwestycji. Ostrzegają, że jeśli przepisy wejdą w życie, właściciele banków mogą wystąpić z roszczeniami przeciwko Polsce.

Sygnatariuszami listu są ambasady Niemiec, Austrii, Hiszpanii i Portugalii - państw, z których pochodzą właściciele kolejno mBanku, Raiffeisen Banku, Santander Banku i Banku Millennium. 

Bartek Godusławski z "DGP" na Twitterze pokazał też list, który Raiffeisen Bank wystosował m.in. do premiera Mateusza Morawieckiego, prezydenta Andrzeja Dudy czy prezesa NBP Adam Glapińskiego. Bank ostrzega w nim, że jeżeli rozwiązania ustawowe nie będą "ugodowe", to może on żądać rekompensat za wszystkie swoje szkody.

Wzmożone "zaniepokojenie" ze strony zagranicznych akcjonariuszy banków jest związane z tym, że po wielu miesiącach zastoju znów ruszyła kwestia "ustawy frankowej". Specjalna sejmowa podkomisja "frankowa" zakończyła swoje prace, w środę projektem ustawy (autorstwa Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, ale z poprawkami wniesionymi w trakcie prac podkomisji) ma zająć się sejmowa komisja finansów publicznych. Może ona skierować projekt do rychłych głosowań w Sejmie.

O co chodzi w ustawie "frankowej"?

Choć w najnowszej wersji projektu ustawy "frankowej" nie ma już mowy o żadnym obligatoryjnym przewalutowaniu kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia czy choćby po kursie "sprawiedliwym", to i tak jest ona nie w smak bankom. 

Przypomnijmy, że zakłada ona m.in. utworzenie Funduszu Restrukturyzacyjnego, do którego banki najpierw byłyby zmuszone wpłacać pieniądze, a potem mogłyby je odzyskać, gdyby przewalutowywały kredyty „frankowe” na złote (miałoby to zachęcać banki do podejmowania rozmów z klientami). Prezydent proponował też zmiany w tzw. Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, zakładające możliwość otrzymania przez kredytobiorcę nieoprocentowanej pożyczki nawet na 12 lat na spłatę kredytu po sprzedaży mieszkania (to problem wielu frankowiczów - ich zadłużenie w przeliczeniu na złote bywa nadal znacznie wyższe od wartości mieszkania, a to uniemożliwia jego sprzedaż).

Związek Banków Polskich stoi na stanowisku, że prace nad ustawą powinny być zawężone wyłącznie do kwestii zmian w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

Czytaj też: Na frankowiczach ciężko zbić kapitał polityczny. Pomagać im? Polacy są podobno na nie