Złe wieści dla Erdogana. Turcja w recesji, bezrobocie w górę. I to tuż przed wyborami

Już oficjalnie gospodarka turecka weszła w recesję. Skurczyła się w dwóch kolejnych kwartałach - trzecim i czwartym ubiegłego roku. A to wszystko tuż przed wyborami lokalnymi, które odbędą się pod koniec marca.
Zobacz wideo

Niemal od początku XXI wieku turecka gospodarka rozwijała się dynamicznie i nieustająco – w tym od 2002 roku działo się to pod rządami Partii Sprawiedliwości i Rozwoju Recepa Tayyipa Erdogana. Jednak najnowsze dane wskazują, że czas nieprzerwanego wzrostu PKB Turcja ma już za sobą.

Statystycy podali właśnie, że w czwartym kwartale ubiegłego roku gospodarka Turcji skurczyła się o 2,4 proc. w porównaniu do wcześniejszego kwartału i był to już drugi spadek kwartalny z rzędu – w trzecim PKB Turcji zmniejszył się o 1,6 proc. Tym samym turecka gospodarka osunęła się w recesję – by to oficjalnie uznać, potrzebne są dwa kolejne kwartały spadków.

W całym ubiegłym roku PKB Turcji powiększył się o 2,6 proc. To najsłabszy wzrost od 2009 roku i bez porównaniu gorszy niż w 2017 roku, który gospodarka zakończyła na siedmioprocentowym plusie. 

Czytaj więcej: PiS planuje, Erdogan już to zrobił. W środku pola powstało gigantyczne nowe lotnisko, które ma mroczne tajemnice

Spadki w budownictwie, maleje produkcja

Duże problemy w Turcji pokazują też inne wskaźniki. I tak np. w czwartym kwartale ubiegłego roku tamtejsze budownictwo zanotowało spadek o 8,7 proc. w porównaniu do danych sprzed roku. W tym samym czasie zmniejszyła się również produkcja przemysłowa – o 6,4 proc.

Turcy mają wyraźnie mniej pieniędzy w portfelach, co z kolei potwierdza spadek wydatków gospodarstw domowych o około 9 proc. w czwartym kwartale i co wiązać należy między innymi ze zmniejszeniem wartości liry w ubiegłym roku o niemal 30 proc., inflacją na poziomie około 20 proc. i rosnącym bezrobociem. To ostatnie teraz wynosi 13,5 proc, a z początkiem ubiegłego roku znajdowało się na poziomie poniżej 10 proc.

Zadłużone firmy i sankcje Trumpa

Jest kilka powodów, dla których turecka gospodarka przeżywa ciężkie chwile. Po pierwsze, była napędzana przez lata tanimi kredytami – głównie zagranicznymi. Tureckie firmy chętnie po nie sięgały i obecnie mają do spłaty kredyty walutowe o wartości ponad 250 mld dol. – to niemal jedna trzecia wartości całej gospodarki Turcji.

Koszty obsługi tych kredytów gwałtownie wzrosły w połowie ubiegłego roku, kiedy doszło do ostrego sporu dyplomatycznego i handlowego pomiędzy USA a Turcją, co spowodowało mocne osłabienie tureckiej liry. Przemysł metalurgiczny – ważna część gospodarki Turcji – szczególnie boleśnie odczuł przy tym wprowadzenie przez Trumpa ceł do 50 proc. na stal i do 20 proc. na aluminium pochodzące z Turcji.

Gwałtownie podrożały też kredyty w lirach. Główna stopa procentowa w Turcji wynosi teraz niemal 25 proc. Rok temu była cztery razy mniejsza. Bank centralny musiał gwałtownie podnieść stopy, by przeciwdziałać skokowemu osłabieniu liry. To mocno uderzyło w gospodarkę – koszty kredytu w lirach silnie wzrosły.

I do tego wszystkiego spada popyt na tureckie towary w Unii Europejskiej – która jest jej największym partnerem handlowym. To z kolei wynika ze spowolnienia na Zachodzie Europy. Na granicy recesji balansują np. Niemcy, a Włochy już się w nią osunęły.

Problemy gospodarcze w Turcji pojawiły się tuż przed zaplanowanymi na 31 marca wyborami lokalnymi. Ostatnie sondaże dają Partii Sprawiedliwości i Rozwoju Erdogana 30 proc. i wskazują, że poparcie dla niej maleje.

Zobacz wideo
Więcej o: