Strajk nauczycieli. Negocjacje przejęła Beata Szydło. Minister Anna Zalewska niemal się nie odzywa 

Robert Kędzierski
Negocjacje pomiędzy związkami zawodowymi reprezentującymi nauczycieli a resortem edukacji mają być wznowione w piątek. Poznaliśmy kulisy tych rozmów. Wiemy, że strona społeczna ma do rządu żal za to, że pieniądze na "Piątkę Kaczyńskiego" się znalazły, a z podwyżkami dla nauczycieli jest problem. Komentatorzy zwracają uwagę na rosnącą rolę Beaty Szydło.  
Zobacz wideo

Przedstawiciele związków zawodowych i delegacja rządowa próbują dojść do porozumienia w sprawie podwyżek. Negocjacje zawieszono, do ich wznowienia ma dojść jeszcze dziś. Naszej redakcji udało się dotrzeć do szczegółów i poznać kulisy rozmów.  

Premier Beata Szydło przejęła rolę Anny Zalewskiej? 

Udało się nam dotrzeć do osoby, która uczestniczy w negocjacjach. Potwierdza ona liczne doniesienia medialne - negocjacje prowadzi Beata Szydło. To wicepremier odpowiedzialna za sprawy społeczne wzięła na siebie ciężar rozmów ze związkowcami.

Anna Zalewska przedstawia stanowisko tylko wtedy, kiedy trzeba podać jakieś szczegółowe dane. Samodzielnie głosu nie zabiera. Siedzi z boku stołu negocjacyjnego.

- mówi nasze źródło. 

Szefowa resortu jak ognia unikać ma też dziennikarzy. Z budynku wydostaje się wyłącznie tylnymi drzwiami. Potwierdzają się tym samym doniesienia m.in. RMF FM. W podobnym tonie wypowiada się Justyna Suchecka, dziennikarka "Gazety Wyborczej" i ekspertka od spraw edukacji. W rozmowie z "Na Temat" stwierdza, że "premier Beata Szydło wyręcza Annę Zalewską". "Coraz bardziej staje się prawdopodobne, że wicepremier Szydło będzie twarzą przegranej sprawy" - mówi Suchecka.

Obserwatorzy zwracają uwagę, że premier Beata Szydło nie jest zaznajomiona ze wszystkimi aspektami pracy nauczycieli. Nie zna dokładnie składowych ich zarobków, nie jest też w stanie samodzielnie przedstawić żadnych wiążących propozycji finansowych.

Minister Zalewska stanęła w obronie decyzji resortu 

O komentarz do przebiegu negocjacji pomiędzy nauczycielami a rządem poprosiliśmy też Wojciecha Warskiego, wiceprezesa BCC i wiceprzewodniczącego Rady Dialogu Społecznego, który jest obserwatorem rozmów ze strony organizacji pracodawców. 

Minister Anna Zalewska podczas negocjacji z nauczycielami jak lwica broniła rozporządzenia resortu edukacji, które dopuszcza do prowadzenia egzaminów nauczycieli spoza szkoły. Związkowcy zwracali uwagę, że wedle przepisów osoby w komisjach muszą być pedagogami mającymi stosunek pracy ze szkołą. Być może upór minister edukacji wynika z planu, w jaki rząd chce poradzić sobie z problemami podczas egzaminów.

- stwierdził Warski.

Związkowcy wściekli na rząd. To widać podczas negocjacji 

Przedstawiciel BCC wyjaśnił w rozmowie z naszą redakcją, że podczas negocjacji widać, jak wielki żal związkowcy mają do rządu o to, że przez długie miesiące powtarzał, że pieniędzy nie ma, a znalazł je na inne obietnice. 

 Podczas negocjacji związkowcy powiedzieli wprost, że PiS sam sobie kupił kłopot

- stwierdził Warski. 

Sami związkowcy mówią, że jeszcze na początku stycznia nikt nie myślał o twardym strajku. Cały czas trwała narracja, że pieniędzy nie ma. Furię związkowców z ZNP i Forum, ale również z Solidarności, wzbudziło to, że pieniądze się jednak znalazły. Ale na "Piątkę Kaczyńskiego

- dodał.

Wiceszef BCC powiedział też, że pracodawcy apelują, by do kwestii zarobków nauczycieli podejść strategicznie, bo mamy do czynienia z problemem cywilizacyjnym Polski, który narastał od lat. Zdaniem Warskiego konieczny jest "skokowy skok zarobków nauczycieli", bo "tylko tak da się podnieść rangę tego zawodu". 

Katastrofa w edukacji. Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" w formacie cyfrowym dostępna w Publio.pl >>

Zobacz wideo