Jest to propozycja, która mogłaby i - wszystko na to wskazuje - zostanie w pewnym momencie przedłożona parlamentowi
- powiedział dziennikarzom o drugim referendum ws. brexitu Hammond cytowany przez agencję Reutera. Minister finansów dodał jednak, że brytyjski rząd nie zmienił zdania i wciąż nie popiera tego rozwiązania. O tym, że wynik z 2016 r. jest wiążący, mówiła także przed środowymi negocjacjami z Radą Europejską premier Theresa May.
Hammond zauważa także, że na przeprowadzenie nowego referendum nie byłoby wiele czasu, bo zgodnie z najnowszymi ustaleniami Theresy May z europejskimi przywódcami brexit ma nastąpić najpóźniej do 31 października 2019. Tymczasem w opinii ministra zorganizowanie nowego plebiscytu zajęło prawdopodobnie sześć miesięcy.
Warto przypomnieć, że w połowie marca był już w Izbie Gmin głosowany wniosek o drugie referendum. Wówczas poparcie dla takiego rozwiązania było minimalne, pomysł przepadł olbrzymią większością głosów - 85 do 334.
Philip Hammond zwraca uwagę, że część posłów opozycyjnej Partii Pracy naciska na jej lidera - Jeremy'ego Corbyna - aby ten rozszerzył swoje żądania w rozmowach z rządem o nowe referendum.
Theresa May zapowiedziała w czwartek, że chce osiągnąć "ponadpartyjne porozumienie" i rozwiązać impas brexitowy. Od około tygodnia premier prowadzi rozmowy z Corbynem, wczoraj także podkreślała gotowość do konsultacji.
May zapowiedziała także w czwartek, że jeżeli rozmowy z Partią Pracy nie zakończą się powodzeniem, to jej rząd przedstawi Izbie Gmin do głosowania "niewielką liczbę" opcji dotyczących przyszłych relacji z Unią. Rezultat głosowań ma wskazać kierunek, w którym miałyby podążać dalsze działania.
Jeśli udałoby się znaleźć porozumienie i przeprowadzić brexit do 22 maja, Wielka Brytania nie musiałaby organizować wyborów do Parlamentu Europejskiego.