Ajax Amsterdam był największą rewelacją tegorocznych rozgrywek piłkarskiej Ligi Mistrzów. Holenderski klub pokonywał kolejne trudne przeszkody na drodze do upragnionego finału w Madrycie. Był w nim już jedną nogą, bo jeszcze w 90 minucie remisował z Tottenhamem Hotspur 2:2, co dawało mu awans.
Wszystko zmieniło się za sprawą geniuszu Brazylijczyka Lucasa Moury, który niemalże w ostatniej akcji meczu zdobył bramkę dającą awans Anglikom. Gol Lucasa zdruzgotał nie tylko piłkarzy Ajaksu i kibiców holenderskiego klubu, ale również inwestorów, którzy - tak jak wszyscy - oczekiwali awansu do finału.
W czwartek rano akcje AFC Ajax NV na giełdzie w Amsterdamie traciły nawet ponad 20 proc., przez co kapitalizacja rynkowa spółki zmniejszyła się o około. 162 mln euro. W ciągu dnia straty te udało się nieco nadrobić, ale spadek nadal wynosił ponad 18 proc. Akcje są obecnie wyceniane na 19,3 euro.
Dlaczego gol Lucasa tak bardzo "zabolał" inwestorów? Po pierwsze, brak awansu do finału Ligi Mistrzów oznacza dla klubu stratę dodatkowych 15 mln euro premii finansowej, co stanowiłoby około 16 procent tegorocznych przychodów holenderskiego klubu. Po drugie, to dla Ajaksu spory marketingowy cios.
Finał w Madrycie z Liverpoolem jeszcze bardziej wywindowałby wartość rynkową takich zawodników, jak Matthijs de Ligt, Donny van de Beek czy też Hakim Ziyech, w kontekście ich ewentualnych transferów do jednego z wielkich europejskich klubów.
Z tegorocznego występu w Lidze Mistrzów Ajax Amsterdam i tak może być jednak bardzo zadowolony. I nie chodzi tu jedynie o względu sportowe. Fenomenalna gra w meczach z Bayernem, Juventusem czy Realem sprawiła, że - nie uwzględniając ostatnich spadków - w ciągu 12 miesięcy akcje spółki AFC Ajax NV na giełdzie poszybowały w górę o 50 procent. Holendrzy i tak kończą więc sezon na sporym plusie.