W Szanghaju otwarto wczoraj pierwszy sklep jednej z największych amerykańskich sieci - Costco. Pozwala ona robić zakupy zarejestrowanym klientom prowadzącym działalność gospodarczą - towaru nie kupuje się na sztuki a na zbiorcze opakowania.
Nazwa, która Polakom zbyt wiele nie mówi w Chinach przyciągnęła prawdziwe tłumy. Na tyle duże, że do akcji wkroczyć musiała policja. W okolicach nowo otwartej placówki utworzyły się bowiem gigantyczne korki.
Dla państwa bezpieczeństwa liczymy na racjonalne zachowanie obywateli chcących skorzystać z zakupów w sklepie Costco. Prosimy o rozsądne podejście do kwestii konsumpcji i powstrzymanie się od udawania się do sklepu w godzinach szczytu. Ci, którzy już znaleźli się w placówce muszą słuchać rozkazów.
- poinformowały służby wykorzystując najpopularniejszy w Chinach portal społecznościowy Weibo.
CNN opisuje przypadek 28-letniej ekonomistki, która na zakupy przyjechała już około godz. 9. Z uwagi na brak miejsc parkingowych do środka udało jej się wejść jednak dopiero o godz. 11. Kobieta relacjonowała, że sparaliżowane zostały nie tylko drogi wokół Costco, ale i pobliska autostrada. Ostatecznie przerażona tym, co zastała w sklepie zakupów jednak nie zrobiła.
Niespodziewanie wysoka popularność placówki zmusiła kierownictwo do pilnej reakcji.
Sklep jest zablokowany przez tłum. Dla państwa komfortu placówka będzie nieczynna tego popołudnia. Prosimy nie przyjeżdżać.
- brzmiała tekstowa wiadomość rozesłana do zarejestrowanych klientów sklepu.
Czytaj też: Za Donaldem Trumpem coraz trudniej nadążyć. Co dzień, to nowa informacja ws. wojny handlowej
Costco przyciąga klientów licznymi promocjami i ofertami specjalnymi. Przed zrobieniem zakupów wymagane jest zakupienie karty członkowskiej. W USA kosztuje ona 60 dol. rocznie, w Chinach jest jednak tańsza - trzeba zapłacić za nią równowartość ok. 42 dol.