Donald Trump ogłosił decyzję o powołaniu dowództwa sił kosmicznych. Stwierdził, że nadszedł "przełomowy dzień, w którym przestrzeń kosmiczna zyskała uznanie dla obrony USA".
Ktokolwiek chce zagrozić Stanom Zjednoczonym, będzie musiał rzucić wyzwanie na najwyższym poziomie w przestrzeni kosmicznej. A to już całkiem inna historia
- stwierdził amerykański przywódca podczas konferencji w Białym Domu. Wyjaśnił, że nowo utworzona formacja będzie strzegła interesów Stanów Zjednoczonych w przestrzeni kosmicznej.
Istnieją pociski, takie jak te zaprezentowane przez Chiny w 2007 roku, które wystrzelone z Ziemi mogą zniszczyć nasze satelity. [...] Zagrożenie rośnie. Rośnie jego skala, zakres i złożoność
- cytuje CNN Johna Raymonda, który ma zostać dowódcą nowej formacji.
Stanowisko Raymonda potwierdza wcześniejsze informacje o głównym aspekcie działalności nowych formacji - w centrum zainteresowania Space Force mają znaleźć się bowiem przede wszystkim satelity i ich obrona przed atakiem obcych sił.
Służyć ma tam 700 osób. Ich głównym zadaniem będzie zapewnienie łączności i wykrywanie zagrożeń, głównie ataków rakietowych. Przestrzeń kosmiczna będzie traktowana jako arena działań wojennych tak, jak traktowana jest cyberprzestrzeń.
Donald Trump wolę powołania nowych, kosmicznych sił zbrojnych wyraził już w zeszłym roku. "Nasza obecność poza Ziemią to nie tylko kwestia naszej tożsamości narodowej, lecz także kwestia bezpieczeństwa narodowego " - argumentował wówczas amerykański prezydent.
Czytaj też: Co eksperci sądzą o pomyśle Donalda Trumpa na powołanie sił kosmicznych? Sprawdziliśmy
Formacji, pomimo utworzenia dowództwa, jeszcze nie ma, bo decyzję musi zatwierdzić amerykański Senat. Według doniesień mediów w USA, decyzje w tej kwestii mogą zapaść wkrótce po powrocie kongresmenów z wakacyjnej przerwy.
>>> Ludzkość chce podbić kosmos? Najpierw musi opanować sztukę kosmicznego górnictwa