Brexit i możliwe scenariusze? "Wizja Johnsona nie do przyjęcia", "Porozumienie May jest martwe"

Robert Kędzierski
Boris Johnson przegrał w brytyjskim parlamencie kilka kluczowych głosowań. Jak może rozegrać brexit, skoro z jednej strony uważa umowę wynegocjowaną przez Theresę May za nieważną, a z drugiej stawia warunki odrzucane przez UE? Ekspertka Katarzyna Sobiepanek wyjaśnia, co jeszcze może się wydarzyć na Wyspach.
Zobacz wideo

Po dwóch niezwykle emocjonujących dniach polityczny nastrój w Wielkiej Brytanii nieco ostygł. Parlament zepchnął bowiem brytyjskiego premiera do narożnika - przyjął uchwałę blokującą "twardy brexit". Następnie odrzucił wniosek o przedterminowe wybory.  

Ustawa Benna, która ma związać Johnsonowi ręce, czeka jednak na ostateczną akceptację, co daje premierowi nieco czasu na otrząśnięcie się. O tym jakie są teraz możliwe scenariusze wydarzeń na Wyspach rozmawialiśmy z Katarzyną Sobiepanek z portalu UK politics po polsku.

Premier Johnson wielokrotnie powtarzał, że Wielka Brytania opuści Unię 31 października. Czy to nadal realne?

Katarzyna Sobiepanek. Brexit 31 października z prawnego punktu widzenia nadal jest opcją domyślną - to znaczy, że jeśli ze strony rządu brytyjskiego nie nastąpi żaden ruch dojdzie do brexitu bez porozumienia. Dlatego twardy brexit jest nadal jak najbardziej możliwy.

Jak powstrzymać bezumowne wyjście Brytyjczyków ze wspólnoty?

Żeby do tego nie doszło Wielka Brytania musi albo przyjąć umowę o wystąpieniu z UE - tę, którą wynegocjowała premier May, albo nową, którą obiecuje wynegocjować nowy rząd. I wtedy dojdzie do brexitu z porozumieniem. Wielka Brytania może też poprosić UE o kolejne przedłużenie brexitu.

Czasu jest coraz mniej. Jak Boris Johnson chce tego dokonać?

Obecny brytyjski rząd zapowiada, że porozumienie May jest martwe i że chce wynegocjować nową umowę. Boris Johnson twierdzi, że są postępy w rozmowach z UE. Strona unijna odpowiada z kolei, że żadnych nowych propozycji ze strony Wielkiej Brytanii nie otrzymała.

Dlaczego pod rządami nowego premiera jeszcze nie doszło do porozumienia?

Wizja Johnsona - pozbycie się z umowy backstopu - jest z góry dla UE nie do przyjęcia, bo narażałaby zarówno porozumienie pokojowe w Irlandii Północnej, jak i status Republiki Irlandii w UE. Także rozmowy, negocjacje i porozumienie teoretycznie są możliwe, ale w praktyce na ten moment wydaje się, że nic z nich nie wyjdzie. Oczywiście nawet, gdyby Johnson wynegocjował umowę z UE, musi ją zatwierdzić brytyjski parlament, w którym Johnson nie ma większości. Dlatego droga do umowy między Wielką Brytanią a UE przed 31 października byłaby tak skomplikowana, że wydaje się niemożliwa do przejścia.

To może jednak brytyjski rząd naciśnie na "hamulec" i powstrzyma pęd przed wyjście z Unii bez umowy?

Druga opcja powstrzymania twardego brexitu to prośba o przedłużenie. Boris Johnson kilkakrotnie zapowiedział, że tego nie zrobi. Parlament więc w tym tygodniu zdecydował, że chce go do tego przymusić. Tzw. ustawa Benna zmusza rząd do poproszenia o odłożenie brexitu do 31 stycznia, jeśli do 19 października umowa brexitu nie zostanie ratyfikowana lub izba nie zaakceptuje "no deal" (brexitu bez umowy - red.). Tę ustawę próbuje Johnsonowi narzucić opozycja i wydaje się, że jej się to uda.

4.09.2019, Londyn, debata w Izbie Gmin, przemawia premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson4.09.2019, Londyn, debata w Izbie Gmin, przemawia premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson Jessica Taylor / AP

Nie będzie próby obejścia tej ustawy?

W nocy ze środy na czwartek rząd i opozycja ustalili, że prorządowi lordowie nie będą starali się jej zatrzymać w Izbie Lordów. Jest więc szansa, że ustawa otrzyma w poniedziałek podpis królowej i wejdzie w życie.

Pojawiają się głosy, że Boris Johnson może "wyjąć asa z rękawa" i czymś opozycję zaskoczyć, by jednak do brexitu doprowadzić. Co mogą mieć w zanadrzu rządzący?

Johnson i jego główny doradca Dominic Cummings działają jak dotąd bezpardonowo i bezkompromisowo, więc zaufanie do nich jest ograniczone. Dopóki Johnson będzie premierem zrobi wszystko, żeby do brexitu doszło 31 października z porozumieniem lub bez. W tej chwili - ze względu na opór większości parlamentarzystów - najlepszą drogą dla niego wydają się nowe wybory. Johnson spróbuje przekonać wyborców, że to opozycja blokuje brexit, a on stara się zrealizować wolę społeczeństwa wyrażoną w referendum.

Jak na razie zgody na przedterminowe wybory nie ma. Co dalej?

Niewykluczone, że rząd poprosi o zgodę na wcześniejsze wybory raz jeszcze.  Albo też opozycja zgłosi wotum nieufności, jeśli ustawa Benna jednak nie weszłaby w życie.

Jeśli Johnsowi uda się doprowadzić do wyborów, tak jak chce 15 października i je wygrać samodzielnie, albo razem z Partią Brexitu Nigela Farage'a, może uchylić ustawę Benna. I nadal próbować doprowadzić do "no deal". To dlatego opozycja wolałaby, żeby wybory odbyły się po 19 października, żeby mieć pewność, że domyślna data brexitu została przesunięta i Johnson tego nie cofnie.

Czytaj też: "Studio Biznes" o brexicie: Boris Johnson dostał lanie. Co z Polakami? "Ludzie drżą o przyszłość"