Biedny jak student? Już nie. Pośrednik: pokolenie jedynaków ma coraz wyższe wymagania

Za mniej niż dwa tygodnie na uczelniach wyższych rozpocznie się kolejny rok akademicki. Najlepszy czas na poszukiwania studenckiego lokum to czerwiec i lipiec. Sierpień to ostatni dzwonek, a we wrześniu najlepsze opcje są już nieaktualne. Obecnie wymagania studentów względem komfortu są dużo wyższe, a to, co jeszcze 10 lat temu było standardem, w tym momencie nie dorasta do akademików premium i drogich kawalerek.

Braki w rodzimej mieszkaniówce to jedno. Z bieżących analiz jasno wynika, że rynek nadal się nie nasycił i chętnych na swoje cztery kąty jest wciąż więcej niż nowych mieszkań. Wydawałoby się, że w przypadku studentów ten problem nie powinien istnieć. Jest jednak wprost przeciwnie. Młode pokolenie jest coraz bardziej wybredne w kwestii studenckiego lokum.

>>> Marsjański łazik polskich studentów zdobył międzynarodowe nagrody i uznanie.

Zobacz wideo

Zdecydowanie bardziej popularne od akademika są obecnie kawalerki, za które trzeba dość słono zapłacić, oraz domy studenckie premium z lokalami typu studio, których standard niejednokrotnie przewyższa typową ofertę rynku mieszkaniowego. To, co większość z nas pamięta jako mieszkanie studenckie lub akademik, odchodzi do lamusa. "I trudno się dziwić. Teraz studiuje pokolenie jedynaków. Mają coraz wyższe wymagania" - komentuje pracownik jednego z warszawskich biur nieruchomości, cytowany przez serwis Money.pl.

Panuje błędne przekonanie, że w studenckiej lodówce znaleźć można głównie światło, a lokale zamieszkiwane przez żaków to nieremontowane od lat, obskurne nory. Przykłady takich ofert krążą zresztą po sieci, utwierdzając stereotyp. Tymczasem to, co było standardem jeszcze kilkanaście lat temu, dziś niewiele ma wspólnego z rzeczywistością

- powiedział serwisowi Jarosław Krawczyk z portalu Otodom.

Kawalerki versus klasyczne akademiki

Ci studenci, którym zależy na komforcie mieszkania w pojedynkę lub oczekują podwyższonego standardu w opcji współdzielonej, muszą liczyć się z wydatkami. Popularne są kawalerki, które do najtańszych nie należą. W Warszawie trzeba liczyć się z wydatkiem ok. 2 tys. zł miesięcznie za kawalerkę w wygodnej lokalizacji, która zapewni dobre skomunikowanie z uczelnią. W Krakowie i Wrocławiu jest trochę taniej - za podobną kawalerkę musimy zapłacić ok. 1,5 tys. zł, w Poznaniu, Szczecinie czy nie mniej obleganej Łodzi - średnio od 1,1 do 1,3 tys. zł. W zestawieniu ze średnim kosztem typowego akademika to sporo.

Potwierdzają to też dane z corocznego raportu Związku Banków Polskich (ZBP) "Portfel Studenta", z których wynika, że 80 proc. studentów przeznacza powyżej 1 tys. zł na zakwaterowanie, a ceny akademików, w zależności od liczby osób, prezentują się znacznie niżej. Za miejsce w dwuosobowym pokoju studenckim w Warszawie trzeba zapłacić średnio 450 zł miesięcznie. W Katowicach to 405 zł, a w Poznaniu i nadal relatywnie niedrogim Gdańsku to wydatek rzędu 370-380 zł miesięcznie.

Akademiki premium

Nowoczesne domy studenckie oferujące lokale jednoosobowe i współdzielone w wersji premium, o podwyższonym standardzie oraz z pełnym zapleczem rozrywkowo-sanitarnym, to coraz bardziej popularna opcja w naszym kraju. Ceny znacznie jednak różnią się od akademika, który pamięta większość z nas i jest im zdecydowanie bliżej do cen kawalerek w dużych miastach.

Do takich nowoczesnych i drogich wariantów należy choćby sieć Student Depot, która ma swoje obiekty w Poznaniu, Łodzi, Lublinie, Wrocławiu, czy w Warszawie. W stołecznym, prywatnym akademiku Student Depot, zlokalizowanym na Mokotowie, musimy zapłacić 1695 zł za jednoosobowe lokum o powierzchni 16 mkw. O jeden metr kwadratowy większa opcja dla pary to koszt 1830 zł za miesiąc. Taniej wychodzi łóżko w dwuosobowym studio o powierzchni 22 mkw, za które musimy zapłacić 965 zł miesięcznie.

Kraków nie gorszy od Warszawy

Podobnie wygląda sytuacja w prywatnym akademiku LivinnX Kraków, inwestycji powstającej w ramach projektu rewitalizacji dawnych budynków krakowskiego zakładu produkcji części elektronicznych Telpod. Tam wybór jest nawet większy - do dyspozycji mamy najdroższe lokale jednoosobowe w cenie 2 tys. zł, czy tańsze lokale dwu-, trzy- i czteroosobowe, wszystkie ze wspólnym salonem, za który dodatkowo każdy musi zapłacić 100 zł miesięcznie. Najtaniej wychodzi czynsz za miejsce w kilkuosobowym mieszkaniu - 1350 zł miesięcznie. Krótko mówiąc, za wygodę i prywatność trzeba zapłacić, ale coraz więcej studentów (bądź ich rodziców) na to stać.

Raport ZBP wskazuje, że już ponad 16 proc. studentów deklaruje standard lokalu jako czynnik wyboru opcji mieszkaniowej, a 7,3 proc. z nich wydaje na studenckie cztery kąty powyżej 1,5 tys. zł miesięcznie.