Twardy brexit może słono kosztować Wielką Brytanię. Eksperci: nawet 102 mld funtów deficytu

Według ekspertów z brytyjskiego Instytutu Studiów Fiskalnych twardy brexit może być bardzo kosztowny dla Wielkiej Brytanii. Deficyt budżetu może wzrosnąć do ponad 100 miliardów funtów, czyli się podwoić.
Zobacz wideo

Eksperci brytyjskiego think-tanku IFS (Institute For Fiscal Studies, z ang. Instytut Studiów Fiskalnych), ostrzegają przed zjawiskami, do których doprowadzić może twardy brexit. Zdaniem analityków bezumowne opuszczenie Unii Europejskiej, do którego dojść może już 31 października, wywoła wzrost deficytu budżetu do kwoty 92 mld funtów. To 4 proc. dochodu narodowego Wielkiej Brytanii.

IFS podkreśla, że kwota ta dotyczy "względnie łagodnego scenariusza", w którym dostawy dóbr objętych kontrolą celną nie będą znacząco opóźnione - wyjaśnia portal Euronews.

Gdyby brytyjski rząd chciał pobudzić gospodarkę i przeciwdziałać skutkom "rozwodu" z UE, deficyt wzrośnie jeszcze bardziej, do poziomu 102 mld funtów - przewidują analitycy.

Drogi twardy brexit. Podatki w górę, oszczędności w dół

Instytut przestrzega, że bezumowny brexit będzie wymagał wprowadzenia oszczędności, zmusi też do podniesienia podatków. W roku finansowym 2018/2019 deficyt Wielkiej Brytanii zaplanowano na 41 miliardów funtów czyli 1,9 proc. PKB. Twardy brexit mógłby go więc podwoić. Analitycy przypominają też, że PKB spadł w drugim kwartale 2019 roku o 0,2 proc.

Brexit z umową lub bez umowy. Boris Johnson po rozmowie z Emmanuelem Macronem

Scenariusz twardego brexitu jest możliwy. Po pierwsze, Boris Johnson wielokrotnie zapewniał, że wyprowadzi swój kraj z UE 31 października  - bez względu na wszystko. Po drugie, na kilka tygodni przed graniczną datą nie ma porozumienia, które regulowałoby brexit. Umowa wynegocjowana przez Theresę May, poprzednią premier, została kilkukrotnie odrzucona przez parlament. Nowe propozycje na stole pojawiły się zaledwie kilka dni temu. Zostały jednak skrytykowane przez Unię.

Boris Johnson jak na razie nie przekonał do swojej wizji dotyczącej najbardziej drażliwej kwestii - tzw. backstopu. Chodzi o granicę pomiędzy Irlandią Północną - częścią Wielkiej Brytanii - a Irlandią, będącą niezależnym krajem.

Czytaj też: Niemcy chcą wykorzystać brexit. Składają ofertę dla Polaków pracujących na Wyspach

Drażliwą kwestią jest fizyczna infrastruktura graniczna. Jej usunięcie było jednym z głównych założeń pokojowego porozumienia między krajami. Unia i politycy irlandzcy obawiają się odrodzenia konfliktu. Johnson zaproponował więc, że kontrole celne towarów przesyłanych pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną odbywałyby się elektronicznie, bez konieczności tworzenia fizycznej bariery. Bruksela uznała taki scenariusz za mało realistyczny ze względu na brak odpowiedniej technologii.

Boris Johnson i prezydent Francji Emmanuel Macron o propozycji porozumienia rozmawiali w niedzielę. Brytyjski premier dostał czas do końca tego tygodnia na opracowanie nowych propozycji. Jeśli nie przekonają one unijnych władz, Bruksela wzmoże przygotowania do twardego brexitu.