Jeśli im się uda, to będzie rewolucja. Amerykanie chcą złamać zasady i mieć nowy myśliwiec za 5 lat

Pentagon usilnie stara się zerwać z dotychczasowymi schematami działania, żeby zyskać przewagę nad Chinami i Rosją. Teraz przyszedł czas na wielkie programy zbrojeniowe, ciągnące się bez końca, wiecznie opóźnione i z przekroczonymi kosztami. Amerykanie zaczynają eksperyment i powołali specjalne biuro, które ma doprowadzić do powstania samolotu kolejnej generacji w pięć lat. Jak na dotychczasowe standardy to absurdalnie szybko.
Wizja nowego myśliwca firmy Lockheed Martin. Nie wiadomo czy zostanie zrealizowana
Fot. Lockheed Martin

Nowy program jest już nazywany jako "Digital Century Fighter". Jest to nawiązanie do serii myśliwców z lat 50. nazywanych "Century Fighters", które powstawały w szybkim tempie. Łącznie siedem typów w jedną dekadę, przy czym większość była udana i służyła nawet do lat 70.

Teraz Amerykanie chcą do tego wrócić i zerwać z tym, co stało się obecnie standardem, czyli gigantycznym, zbiurokratyzowanym, ociężałym, opóźnionym i przekraczającym koszty programem budowy maszyn F-35.

Nowy pomysł na rywalizację z Chinami i Rosją

Nowe biuro projektowe powołano formalnie do życia drugiego października. Jego szefem został pułkownik Dale White, do niedawna jeden z dyrektorów w ramach programu budowy nowego bombowca strategicznego B-21, który podobno jest skutecznie trzymany w ryzach i nie zalicza istotnych opóźnień czy przekroczeń kosztów. Zadaniem pułkownika jest we współpracy z przemysłem ustalić, czy zamysł szybkiego tworzenia nowych samolotów jest wykonalny. Ma na to dziewięć miesięcy.

Jak tłumaczył w wywiadzie z portalem "Defense News" Bill Roper, szef działu zamówień lotnictwa wojskowego USA, kluczem do sukcesu ma być stosowanie najnowszych technologii w dziedzinie projektowania, oraz skupienie się na tworzeniu maszyn wykorzystujących technologie już dostępne. Mają powstawać stosunkowo małe serie nowych samolotów i niemal równocześnie zaczynać się prace nad ich nowszą wersją. I tak do znudzenia, co około pięć lat ma się pojawiać nowa maszyna.,

Zobacz wideo

Obecnie największy program zbrojeniowy USA, czyli samoloty F-35, ciągnie się tak naprawdę od początku lat 90. Niezwykle ambitny, mający dać supermaszynę dobrą dla prawie wszystkich i na większą część XXI wieku. No i rzeczywiście, jest to nowoczesna oraz uniwersalna maszyna, jednak długotrwały proces jej powstania, któremu towarzyszyły liczne opóźnienia i przekroczenia kosztów, zapewnił jej wielu wrogów. Widać wyraźnie po nowej inicjatywie, że Pentagon widzi przyszłość w mniejszych i bardziej elastycznych przedsięwzięciach.

Roper tłumaczył w wywiadzie, że w dzisiejszych czasach, kiedy technologia rozwija się bardzo szybko, a USA muszą coraz intensywniej walczyć o utrzymanie przewagi militarnej nad Chinami i Rosją, nie ma miejsca na rozdęte i długotrwałe programy zbrojeniowe. - Zamiast wymyślić wymagania dla samolotu na ćwierć wieku naprzód, będziemy szybko tworzyć nowe maszyny w miarę pojawiania się nowych technologii. Taka strategia sprawiłaby, że nasi rywale byliby w niepewności i to oni musieliby reagować na nasze działania, a nie na odwrót. Co cztery czy pięć lat będzie się pojawiał nowy samolot, którego możliwości nie będą dokładnie znane, ale będzie pewne, że istnieje i lata. Teraz to oni będą musieli się głowić co te maszyny potrafią, co poprawiliśmy i jak na to odpowiedzieć - tłumaczy urzędnik.

Projektowanie i testowanie wirtualne

Kluczowym narzędziem do osiągnięcia takich efektów ma być oprogramowanie do projektowania w rzeczywistości wirtualnej. I to nie tylko zaprojektowania samej maszyny, ale też symulowania procesu jej produkcji i obsługi. - Możesz nauczyć się bardzo dużo, zanim tak naprawdę wygniesz pierwszy kawałek metalu do zbudowania prototypu. Dzięki tej technologii, zaczynając produkcję, możesz być w niej tak doświadczony, jakbyś zbudował już ze sto egzemplarzy. Stosując te same rozwiązania do serwisowania i codziennej obsługi gotowego samolotu, możesz istotnie ograniczyć koszty, które odpowiadają za około 70 procent całych naszych wydatków na samoloty - opisuje Roper.

Za przykład podaje działania koncernu Boeing w programie nowego samolotu szkolnego T-X. - Zupełnie nowy samolot od pierwszych rysunków do pierwszego lotu w trzy lata. Udało im się to osiągnąć właśnie dzięki nowym narzędziom do projektowania - mówi Roper. Boeing chwali się, że dzięki temu udało się między innymi o 80 procent ograniczyć liczbę roboczogodzin niezbędnych do zbudowania jednej maszyny. Firma zaoferowała więc wyraźnie niższą cenę niż konkurencja i wygrała przetarg.

Dodatkowo nowe samoloty mają być projektowane zgodnie z koncepcją otwartej architektury. W świecie cywilnym to już norma nazywana "plug and play". W świecie militarnym to nadal duża rzadkość, gdzie sprzęt i jego oprogramowanie jest zazwyczaj tworzone od początku do końca jako zamknięta całość. Dzięki otwartej architekturze sprzęt ma być łatwiej rozwijać i doskonalić. Oprogramowanie ma być tworzone zgodnie z koncepcją "zwinnego programowania", czyli rozwijane stopniowo i szybko udoskonalane w oparciu o informację zwrotną od pilotów i mechaników.

Alergia po ostatnich dekadach

Co wyjdzie z tego planu, to się jeszcze okaże. Na razie jeszcze swoją opinię na jego temat ma wyrazić przemysł. - Jeśli to nie będzie dobre dla nich, to nic z tego nie będzie. Musimy jednak sprawdzić, czy jest sposób na to, aby działać innowacyjnie, na mniejszą skalę, szybciej i bardziej elastycznie oraz dać szansę na współpracę z nami firmom, które niekoniecznie wybudowały już tysiące samolotów - stwierdził Roper.

Eksperci branżowi przepytywani przez portal "Defense News" są podzieleni w ocenach rewolucyjnego pomysłu Pentagonu. Jedni stwierdzają, że tak jak F-35 był grubą przesadą w kierunku przerostu ambicji i chęcią stworzenia supersamolotu dobrego do wszystkiego, tak teraz wizja nowego samolotu co pięć lat jest przesadą w drugą stronę. - Nie moglibyśmy znaleźć jakiegoś kompromisu, zamiast wpadać w skrajności? - pyta Richard Aboulafia, analityk z Teal Group. Inni eksperci wyrażają jednak zdanie, że jak najbardziej da się zrealizować założenie Pentagonu i powstające znacznie szybciej oraz w sposób bardziej elastyczny samoloty są przyszłością.

Takie podejście jest ogólnie promowane przez Pentagon dla wszystkich programów zbrojeniowych. W ostatnich dekadach przesadzono z dążeniem do stworzenia superbroni o rewolucyjnie nowych możliwościach. Amerykanie zachłysnęli się swoimi możliwościami technologicznymi. Efektem było jednak rutynowe przekraczanie kosztów i niedotrzymywanie terminów, bo kiedy w jedną nową broń chce się zmieścić cały szereg nowych technologii, to siłą rzeczy pojawią się problemy i konieczność długotrwałych testów oraz poprawek. Bez gwarancji, że będzie działać tak jak miało, a w międzyczasie może zmienić się rzeczywistość. Efektem są na przykład świetne, ale zdecydowanie za drogie myśliwce F-22, praktycznie bezużyteczne, bo pozbawione swojej podstawowej broni niszczyciele typu Zumwalt, czy w ogóle skasowany transporter opancerzony EFV dla Korpusu Piechoty Morskiej.

Liczne problemy tego rodzaju wywołały w Pentagonie reakcję alergiczną. Teraz nowa broń ma być nie rewolucyjna, ale ewolucyjna. Zamiast porywać się na wielkie skoki i tworzenie superbroni, mają być konsekwentnie rozwijane nowe technologie i dopiero kiedy zostaną uznane za dopracowane, będą wykorzystywane w stopniowo ulepszanym sprzęcie. Mniejsze ryzyko, mniejsze koszty. Tak ma wyglądać przyszłość.

Więcej o: