Brexit. Wielka Brytania zamówiła nowe monety. Mają złą datę wyjścia z UE. Mogą być gratką kolekcjonerską

Wielka Brytania przygotowując się na brexit zamówiła nowe monety upamiętniające to historyczne wydarzenie. Teraz okazuje się, że bilon, który już wyprodukowano, ma szansę stać się gratką dla kolekcjonerów. Wszystko przez - co w zasadzie przesądzone - nieaktualną datę na rewersie.
Zobacz wideo

Do niedawna wydawało się, że brexit nastąpi 31 października. Tę datę ustaliły w kwietniu władze Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Ale przez długie miesiące nie udało się zawrzeć porozumienia regulującego warunki "rozwodu". Sytuacja gwałtownie zmieniła się kilkanaście dni temu. Boris Johnson triumfalnie ogłosił, że wynegocjował umowę z Brukselą.

I kiedy zaistniała realna szansa na to, że brexit 31 października faktycznie się dokona, okazało się, że na Wyspach wciąż nie ma politycznego poparcia dla takiego scenariusza. Boris Johnson wystąpił bowiem o przesunięcie brexitu - władze europejskie mówią o terminie 31 stycznia 2020. Nikt już nie wierzy w to, że Wielka Brytania pożegna się z Unią w przyszły czwartek. 

Tymczasem władze kraju zleciły wybicie trzech milionów monet upamiętniających brexit. Na ich rewersie znajduje się jednak data, która niemal na pewno stanie się zaraz nieaktualna.

50 pensówki, ze złą datą, które - wedle "Washington Time" - zostały do tej pory wyprodukowane w ilości tysiąca sztuk, mają stać się gratką dla kolekcjonerów. Po pierwsze dlatego, że nie będzie ich tak dużo, jak pierwotnie przewidywano, a po drugie, że upamiętniają długą drogę Wielkiej Brytanii do brexitu.

Boris Johnson chce wyborów 12 grudnia

Premier w reakcji na problemy z uzyskaniem szybkiego poparcia dla kontraktu wynegocjonowanego z UE zapowiedział, że zawnioskuje o przyśpieszone wybory parlamentarne. Miałyby one odbyć się już 12 grudnia. Wniosek o wybory Izba Gmin głosowałaby prawdopodobnie już na początku przyszłego tygodnia.

Premier Wielkiej Brytanii oczekuje teraz, że Unia Europejska przychyli się do jego wniosku o odroczenie brexitu. Decyzja UE zapadnie prawdopodobnie już w najbliższy piątek - 31 października.

Eksperci podkreślają, że przesunięcie "rozwodu" na 31 stycznia 2020 też przesądzone nie jest. Jak donosi reporter BBC z Brukseli Adam Fleming, UE rozważa opcję nazywaną "flextension" - czyli wydłużenie artykułu 50. (ws. wyjścia z UE - inaczej opóźnienie brexitu) z podaniem daty granicznej, ale z możliwością wcześniejszego rozwodu, jeśli umowa zostanie wcześniej ratyfikowana. Podobnie sugerują inni brukselscy korespondenci, na przykład z "Financial Times". Miałoby to być lepsze rozwiązanie niż ciągłe proszenie krajów UE o zgodę na konkretny termin brexitu.