Jak informuje "Rzeczpospolita", wciąż nie wiadomo, czy rosyjska sieć handlowa, Mere pojawi się w naszym kraju. Przedsiębiorstwo zapowiadało otwarcie ośmiu sklepów w 2018 r., ale nie udało się zrealizować tego planu. Druga próba wejścia na rynek również skończyła się porażką. Mere miało otworzyć placówkę w lipcu br. w Częstochowie, ale, jak dotąd, sklep nie powstał. Nasuwa się więc pytanie, czy sieć nie zrezygnowała z ekspansji na zachód.
Czytaj także: Rosyjski "twardy dyskont" wchodzi do Polski. Ma niemal taki sam slogan reklamowy, co Biedronka
Mere wciąż bez sklepu w Polsce. Na wschodzie ze sporymi stratami
Rosyjska sieć zapowiadała otwarcie ponad 100 sklepów na terenie Polski, Rumunii oraz Niemiec. Na tle dyskontów miały wyróżniać je aż o 30 proc. niższe ceny. Wszystko dlatego, że Mere należy do tzw. "twardych dyskontów" - sprzedaje produkty prosto z palet, a oferowany asortyment charakteryzuje się długim terminem ważności i brakiem oferty premium.
Gazeta wyróżnia dwa powody, które mogły mieć wpływ na "poślizg" w jej ekspansji: sensowność wprowadzenia takie formatu oraz problemy finansowe przedsiębiorstwa. Ponadto spółka, do której należy Mere od dwóch lat regularnie przynosi straty. Więcej w "Rzeczpospolitej".